„Znalezione, nie kradzione”, czyli jak przygarnąć czyjąś pracę

We wtorek 7 lutego opublikowałem artykuł CD Projekt w WIG20? Bardzo możliwe. W środę i czwartek podobnej treści materiały były dostępne w praktycznie wszystkich mediach branżowych, a nawet okołobranżowych. To rozumiem, w końcu spółka znów poprawiła rekord. Problem w tym, że większość wykorzystała „ciekawostki” z mojego wpisu, część „pozwoliła sobie” nawet skopiować całe fragmenty, niestety tylko jeden z nich – polsatnews – powołał się na źródło. 

Na koniec mam olbrzymią prośbę do dziennikarzy i redaktorów, którzy obserwują tego bloga i zdarza im się „podchwycić” poruszony na jego łamach temat. Będę niezwykle wdzięczny za podawanie źródła. To nie wstyd zacytować bloga, czy inną stronę internetową. Wstyd to wykorzystać czyjąś pracę i podpisać pod nią tylko własne nazwisko bądź pseudonim.

Powyższy cytat to prośba, którą zamknąłem wtorkowy wpis na temat akcji CD Projekt. Najwyraźniej jednak nie wszyscy czytają artykuły do samego końca. Przekonałem się o tym następnego dnia. Niestety mam wrażenie, ze część dziennikarzy, czy redaktorów traktuje internet, jak wielki stół, z którego można wziąć wszystko, na co mają ochotę. W końcu, jak to mówią dzieci „znalezione, nie kradzione”.

Ok… że CD Projekt jest droższy od 3/4 największych spółek energetycznych w kraju – to można przecież sprawdzić samemu. Ale czy pisanie o możliwości wejścia spółki do WIG20 bez jakichkolwiek szacunków i obliczeń, czy może kopiowanie fragmentu z wycenami spółek pod koniec następnej sesji, kiedy są one po 100 milionów złotych niższe nie świadczy o tym, że ktoś świetnie posługuje się skrótem „ctrl+c” oraz „ctrl+v”? Każdy oceni sam.

Chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że nie jest to atak na dziennikarzy i redaktorów ogółem. Znam wielu fantastycznych ludzi i świetnych fachowców, którzy rzetelnie i uczciwie wykonują swoją pracę. Sam przez ponad pięć lat pracowałem jako redaktor, dziennikarz oraz analityk i zawsze starałem się być fair. Nie chodzi przecież o to, żeby być najmądrzejszym, ale raczej o to, żeby „dać wypłynąć” najciekawszym i najpotrzebniejszym informacjom.

Nie zamierzam – przynajmniej tym razem – podawać tutaj nazw mediów, których dotyczy ten wpis, a tym bardziej konkretnych nazwisk „najsprawniejszych” redaktorów, czy dziennikarzy. Byłoby grubo, bo są to naprawdę prestiżowe tytuły. Mam tylko olbrzymią nadzieję, że ten materiał do nich dotrze i coś zmieni w ich postrzeganiu internetu, a konkretniej – blogów.

To, że ktoś za darmo, w swoim prywatnym, wolnym czasie, po godzinach pracy, publikuje swoje przemyślenia, wnioski i poglądy, w żadnym wypadku nie oznacza, że można wziąć je za darmo i nie odwdzięczyć się nawet podaniem nazwy bloga.

Wśród blogerów jest wielu bardzo dobrych ekspertów w swoich dziedzinach. Część na tym zarabia, część nie, część jeszcze nie, ale korzystając z ich analiz, pomysłów, czy ciekawostek, warto podziękować im choćby cytowaniem. Jeśli nie linkiem do bloga, to choćby jego nazwą.

Na koniec chciałbym gorąco podziękować za uczciwość i rzetelność redaktorom polsatnews.pl, bo jako jedyni w materiale pod tytułem Sukces twórców „Wiedźmina”. CD Projekt wart więcej niż wielkie koncerny energetyczne powołali się na źródło. Dzięki wielkie 🙂

Poniżej link do artykułu, którego dotyczy ten wpis:
CD Projekt w WIG20? Bardzo możliwe

Tym razem będę bardzo wdzięczny za Wasze „polubienia”, komentarze i posłanie artykułu dalej w świat – chciałbym, aby dotarł on do „zainteresowanych”.

Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych. Wszelkiego rodzaju szacunki bazują na ogólnodostępnych informacjach i powinny być traktowane wyłącznie poglądowo. Ponadto, posiadam akcje CD Projekt w prywatnym portfelu inwestycyjnym.

4 myśli nt. „„Znalezione, nie kradzione”, czyli jak przygarnąć czyjąś pracę

  1. Jeżeli piszesz, że Ci kradną, to normalną sprawą jest, że ujawniasz, kto się tego dopuszcza, a nie piszesz, że nie podasz tytułu, przynajmniej na razie. Boisz się, że Cię podadzą do sądu? Jeśli tak, to nie pisz, że „ktoś” Ci coś kradnie, bo to wygląda bardziej na płacz i bezradność. A oni i tak będą kraść, bo widzą, że jesteś tchórzliwy.

    Poza tym to ma trochę taki wydźwięk, że jestem „zajebisty”, bo ogólnopolskie tytuły kradną mi fragmenty wpisów.

    Nie mam do Ciebie personalnie nic, bo Cię nie znam i nie czytam Twojego bloga (trafiłem tutaj przypadkiem). Ale zrób coś (nie tylko dla siebie, ale i dla innych okradanych blogerów), żeby to zmienić. Bo na chwilę obecną, poza płaczem, to wartość merytoryczna tego wpisu jest niewielka.

    Pozdrawiam i nie daj się złodziejom :).

    • Dzięki za opinię 🙂 Niestety, tutaj nie ma jedynie koloru białego i czarnego, a sytuacja jest zdecydowanie bardziej złożona. Dlaczego nie podaję tytułów? Bo wciąż mam nadzieję, że istnieją szanse na zrozumienie, że to co bloger pisze na swojej stronie jest jego własnością i media będą to respektować. Nie chcę psuć szans na dobre relacje w przyszłości, chcę jedynie pokazać zjawisko, a osobom, które tak robią zasugerować zmianę postępowania.

      Nie ma to nic wspólnego ani z „tchórzostwem”, ani z byciem „zajebistym”. To zdrowy rozsądek. Czy ja kogoś podam do sądu, czy ktoś mnie – nie ma to żadnego znaczenia, bo sprawa będzie się ciągnąć i zajmie sporo czasu, który można przeznaczyć na coś zdecydowanie bardziej konstruktywnego. I jeszcze jedna sprawa – zapewne będzie o niej cicho, nikt się niczego nie dowie, nikt niczego nie nauczy. Nagłośnienie tematu daje szanse na to, że być może coś gdzieś do kogoś dotrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge