Wyniki ING powyżej prognoz, ale uwaga na akcje banków

Zysk netto grupy ING BSK w drugim kwartale okazał się niemal 20 procent wyższy niż szacowali analitycy. W efekcie inwestorzy ruszyli do kupowania akcji ING. Lekki powiew optymizmu widać również na kursach innych banków notowanych na GPW. Warto jednak pamiętać, że to jeszcze nie koniec problemów sektora, a zabawa z nim wciąż jest obarczona bardzo dużym – przede wszystkim politycznym – ryzykiem.

W drugim kwartale 2015 roku zysk netto grupy ING BSK wyniósł niemal 345 milionów złotych. Tymczasem średnia prognoz analityków ankietowanych przez PAP wynosiła niespełna 288 milionów złotych, a konsensus analityków sondowanych przez przez ISBnews 284 miliony złotych. W drugim kwartale 2014 roku zarobek banku na czysto lekko przekroczył natomiast 282 miliony złotych. Akcje ING BSK w efekcie drożeją o ponad 4 procent. Wolniej, aczkolwiek również w górę, pną się także kursy akcji innych przedstawicieli sektora, w tym największych – PKO BP, Pekao SA, czy BZ WBK.

Lepiej od eksperckich szacunków wypadł zarówno wynik odsetkowy, jak i wynik z tytułu prowizji. Do tego doszły zdecydowanie niższe od prognoz odpisy z tytułu utraty wartości kredytów plus zdarzenia jednorazowe (między innymi dywidenda z ING PTE). Wymowa danych jest optymistyczna i taka jest również reakcja rynku. Nieco gorzej wygląda już sytuacja, jeśli spojrzymy w przyszłość. Sama prezes banku ING Małgorzata Kołakowska przyznaje – choć po dwóch kwartałach zysk jest około 13 procent wyższy niż rok wcześniej – że powtórzenie w całym 2015 roku zysków z 2014 roku byłoby bardzo dobrym rezultatem.

Akcje banków to wciąż duże ryzyko

– Oczekujemy pozytywnej reakcji rynku, o ile sentyment pozwoli napisała z kolei w komentarzu do wyników banku Pani Marta Czajkowska-Bałdyga z DM BPS. Bardzo podoba mi się ta opinia. To, że kiedy pogarsza się sytuacja na największych światowych giełdach u nas obrywają najczęściej przede wszystkim banki nie jest specjalnie niczym nowym. Mam jednak wrażenie, że nie chodziło jedynie o taki rodzaj sentymentu, a także o stosunek do całego sektora. Ten, choć w ostatnich dniach lekko się poprawił (na wykresie indeksu WIG-Banki można zaobserwować korekcyjne odbicie), wciąż trudno nazwać optymistycznym.

Żadne, nawet najlepsze wyniki finansowe, nie zmienią faktu, że miłość do akcji banków w najbliższych miesiącach, a być może także kwartałach, czy nawet latach (w zależności od tego, jakie scenariusze po wyborach zafundują nam politycy) będzie miłością bardzo trudną i wystawioną na wiele prób. Oczywiście tam, gdzie są olbrzymie emocje, z pewnością pojawi się również szansa na ponadprzeciętne zyski (odreagowania, odbicia, spekulacje dotyczące potencjalnych rozwiązań). Ja osobiście od akcji banków w najbliższym czasie – podobnie jak robiłem to wcześniej – zamierzam trzymać się z daleka.

Uwaga na akcje banków. Trzy czynniki ryzyka

Na temat powodów specjalnie rozpisywał się nie będę. W branżowej prasie, czy internecie powstało już wiele analiz, raportów i opracowań w tym zakresie. Postanowiłem więc po prostu wypunktować trzy najważniejsze argumenty, które przekonują mnie, że swoją uwagę i… pieniądze powinienem skierować w nieco inną stronę.

  • Kredyty mieszkaniowe we franku szwajcarskim. Za jednego franka wciąż trzeba zapłacić około 4 złotych. Im dłużej kurs utrzyma się na tym poziomie (lub ewentualnie jeszcze wzrośnie) tym trudniejsza będzie sytuacja spłacających raty kredytów denominowanych w helweckiej walucie. Z jednej strony w wyniki banków może więc uderzyć psucie się portfela kredytowego. Z drugiej – znacznie mocniej – populistyczny pęd polityków. W Sejmie rozpatrywany jest obecnie projekt ustawy mającej na celu pomoc frankowiczom (sorry, jeśli kogoś uraziłem, sam niespecjalnie lubię to określenie). Czy przejdzie, jakie będą ewentualne poprawki i czy na tym sprawa się zakończy? Te pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi. Pomysły PiS oraz wyniki sondaży politycznych sugerują, że temat wróci po tegorocznych wyborach. Niemal pewna jest tylko jedna kwestia – kto za to wszystko zapłaci.
  • Podatek od aktywów bankowych. Kwota postulowanego przez PiS podatku w wysokości 0,39 procent aktywów na pierwszy rzut oka wygląda na niewielką. Porównanie jej z wynikami banków w 2014 roku pozwala jednak wysnuć zupełnie inny wniosek. Chciałbym tu podkreślić, że nie jestem obrońcą banków. Zresztą trudno nazwać je chłopcami do bicia. Boję się jednak, żeby nie zostali nimi sami Polacy. Nowy podatek banki po pewnym czasie tradycyjnie przerzucą na klientów, a przykręcona w efekcie politycznych zakusów śruba kredytowa może uderzyć we wzrost gospodarczy i co za tym idzie także w nasze portfele.
  • Miliardy złotych na pomoc SKOK-om. W bardzo dużym uproszczeniu, banki płacą wyższe składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny między innymi dlatego, że ten musi finansować problemy SKOK-ów, aby ludzie nie stracili ulokowanych tam oszczędności. Ten temat nieco przycichł, ale sytuacja finansowa wielu Kas sugeruje, że z pewnością jeszcze nie umarł.

Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge