W co zainwestować pieniądze? 4 luźne koncepcje

Jak, gdzie lub w co zainwestować dostępne środki? Każdy inwestor, niezależnie od specjalizacji, zadaje sobie to pytanie przynajmniej kilka razy w tygodniu. Postanowiłem więc podzielić się kilkoma swoimi przemyśleniami.

W przypadku inwestorów giełdowych z pomocą przychodzą często między innymi analitycy i maklerzy. Zdecydowanie warto wiedzieć, co w trawie piszczy, aczkolwiek sugerowanie się jedynie ich analizami, czy rekomendacjami nie jest najlepszym rozwiązaniem. Każda decyzja inwestycyjna musi bowiem zostać podjęta samodzielnie. Tylko wówczas będziemy w stanie wyciągnąć z niej wnioski na przyszłość.

Mimo wszystko postanowiłem podzielić się kilkoma pomysłami. Nie będą to jednak typy konkretnych spółek, a raczej luźne koncepcje. Nie będę również pisał o unikaniu akcji banków notowanych na GPW – im poświęciłem już osobny wpis. W co zainwestować pieniądze? Odpowiedzi możesz poszukać w czterech poniższych akapitach.

  • Małe spółki zamiast blue chipów. Tutaj raczej nikogo nie zaskoczyłem. Najważniejszym sektorem w WIG20 są przecież banki. Do tego – chętnie majstrowane przez rządzących – spółki z udziałem Skarbu Państwa. Z kolei giełdowe maluchy radzą sobie bardzo dobrze. Wzrostowi ich zysków sprzyjają rekordowo niskie stopy procentowe (tanie kredyty), wzrost zamożności Polaków (wzrost popytu), czy coraz lepsze postrzeganie Polski za granicami kraju (potencjał w eksporcie).
  • Spółki z łatwo skalowalnym biznesem. Na polskiej giełdzie jest sporo firm, które są bardzo dalekie od wyczerpania potencjału rynku (również globalnego), na którym funkcjonują. Wśród nich poszukiwałbym przede wszystkim takich, których model działania pozwala, aby ze wzrostem przychodów rosła – a przynajmniej nie spadała – rentowność sprzedaży (ROS; zysk netto/przychody ze sprzedaży ogółem). Takie organizacje mogą zrobić najlepszy użytek z taniego finansowania. Chodzi mi tu po głowie szczególnie jedna spółka, aczkolwiek obiecałem sobie, że nie będę punktował tu konkretnych firm.
  • Spółki działające w branżach będących beneficjentami wzrostu zamożności Polaków. Nie mam tu na myśli klasycznych restauracji (choć i one, o ile uporają się z konkurencją, powinny radzić sobie całkiem nieźle), ale na przykład firmy, które produkują  i sprzedają zdrową żywność, czy nowoczesne suplementy diety. Do tego dorzuciłbym na przykład prywatną służbę zdrowia, czy turystykę (usługi hotelarskie, SPA, itp.).
  • Spółki, których ceny akcji wyznaczają nowe roczne maksima. Wiem, wiem… na pierwszy rzut oka zupełnie nie ma to sensu. Po co kupować coś, co jest już drogie? Odpowiedź jest prosta – dlatego, że istnieje też duża szansa, iż będzie jeszcze droższe. Paradoksalnie, taka strategia daje znacznie większe szanse na zyski niż próby łapania kolejnych dołków. Warto jednak się zabezpieczyć. Sensownym pomysłem jest ustalenie poziomu wyjścia (Stop Loss), wynikającego z analizy technicznej. Można też odrzucić papiery spekulacyjne (chyba, że ktoś lubi duże ryzyko) i zostać jedynie przy spółkach, którym sprzyjają fundamenty. Dodam tylko, że dziś spółek z przynajmniej rocznymi rekordami jest kilkanaście.

Jeszcze raz zaznaczam – cztery powyższe punkty to totalnie luźne pomysły. Ktoś może powiedzieć, że są zbyt ogólne, komuś mogą się one nie spodobać, ktoś może się z nimi nie zgodzić. Ma do tego prawo. Giełda to nie sama matematyka, a każda inwestycja zaczyna się od koncepcji. Dlatego też będę wdzięczny jeśli pod tym wpisem podzielisz się własnymi – choćby krytycznymi – przemyśleniami 🙂

To również może Cię zainteresować:

3 myśli nt. „W co zainwestować pieniądze? 4 luźne koncepcje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge