Straty na giełdzie trzeba polubić. Nie ma innej opcji

Straty na giełdzie to temat, którego inwestorzy najczęściej unikają. O trafionych inwestycjach myśli i mówi się bardzo łatwo, więc i często. O straconych pieniądzach już z trudem i znacznie rzadziej. Moim zdaniem to błąd.

Straty na giełdzie to temat, który poruszyłem z konkretnego powodu – zbliża się koniec roku, więc zostało już niewiele czasu, aby „wpłynąć” na to, jaką kwotę podatku Belki od dochodów giełdowych zapłacimy za 2016 rok.

Dodam tylko, że nie jest to wpis na temat podatku od zysków osiąganych na giełdzie. Odnośnik do przygotowanego przeze mnie materiału z najważniejszymi pytaniami i odpowiedziami w temacie podatku Belki zamieszczam poniżej.

Wracając jednak do tematu strat na giełdzie, to wydaje mi się, że jest to mocno niedoceniany element inwestycyjnej układanki. Co ciekawe, zyski na giełdzie są z kolei aspektem wyraźnie przecenianym. Oczywiście w mojej opinii. Już wszystko wyjaśniam…

O stratach na giełdzie zawsze pamiętaj

Straty na giełdzie to często bolesny temat, szczególnie jeśli ktoś zainwestował na rynku finansowym i stracił pieniądze przeznaczone na inny cel (samochód, wakacje, czy wkład na mieszkanie). Nie powinniśmy tego robić, ale kto nie złamał kiedyś na giełdzie jakiejś ważnej zasady? 🙂

Największe straty to jednocześnie najlepsze lekcje inwestowania. Oczywiście pod warunkiem, że analizujemy nasze wcześniejsze decyzje, szukamy powodów niepowodzeń i wyciągamy wnioski. Książki, czy poradniki giełdowe pokazują największe i najpopularniejsze błędy, ale z inwestorami i książkami jest trochę tak, jak z dziećmi i rodzicami. Uwierzą dopiero wtedy, kiedy same/sami się sparzą 🙂

Straty na giełdzie rozliczaj i wykorzystuj

Dorzuciłbym jeszcze obowiązek rozliczania strat w formularzach podatkowych (PIT-ach). Nie tylko dlatego, że wymaga tego prawo. Jest to po prostu opłacalne.

Jeśli w całym roku kalendarzowym inwestor zanotował stratę na giełdzie i ją rozliczył, to w pięciu kolejnych latach może ją wykorzystać do pomniejszenia zysków, a tym samym obniżenia podatku. Warto pamiętać, że w jednym roku maksymalnie można „rozliczyć” 50 proc. takiej straty. Najlepiej zobrazuje to poniższy przykład…

Inwestor w 2013 roku stracił na giełdzie 10 tysięcy złotych. W dwóch kolejnych latach zarobił po 10 tysięcy złotych. Jeśli rozliczył stratę za 2013 rok, to zarówno za 2014, jak i 2015 rok nie zapłaci podatku od zysku w wysokości 10 tysięcy złotych (wyniósłby on 1900 złotych), a jedynie od 5 tysięcy złotych (podatek wyniesie 950 złotych). Wszystko dzięki temu, że rozliczając zarówno 2014, jak i 2015 rok „wykorzystał” po 50 proc. straty zanotowanej w 2013 roku.

Straty z poprzednich lat warto przejrzeć jeszcze w tym roku. Załóżmy, że jest inwestor, który nie rozliczył straty z 2012 roku, a obecnie ma w portfelu zyskujące (niesprzedane jeszcze) akcje. Sensownym pomysłem w takiej sytuacji może być – choćby krótkoterminowa – sprzedaż części z nich tak, żeby w PIT za 2016 rok pojawił się zysk, który można będzie obniżyć „wykorzystując” maksymalnie połowę straty z 2012 roku. Nie zapominajmy, że na rozliczenie strat jest maksymalnie 5 lat !!!

Dzięki stratom na giełdzie odsiewaj „sprzedawców marzeń”

Ok, nie chodzi mi o same straty na giełdzie, a raczej podejście do nich. Wiele osób w swoim życiu spotkało ludzi, którzy deklarowali, obiecywali, czy gwarantowali kilkanaście kilkadziesiąt, a nawet kilkaset procent zysku rocznie.

Takie „osobniki” bardzo często wykorzystują ludzkie emocje. Snują wizję posiadania luksusowych apartamentów, sportowych samochodów, egzotycznych wakacji czy pięknych kobiet (kolejność przymiotników dowolna:))

Kiedy jednak pojawia się pytanie o straty, to bardzo rzadko przyznają, że możliwe są na przykład obsunięcia kapitału rzędu kilkudziesięciu procent. Odpowiedź na pytanie o potencjalne straty to jeden ze sposobów na odróżnienie profesjonalistów od amatorów.

Straty na giełdzie koniecznie akceptuj

Tnij straty i pozwól rosnąć zyskom – brzmi jedna z najpopularniejszych maksym giełdowych. Bez jaj… to ma być przepis na sukces na giełdzie? 🙂 Wiecie co jest w tym najśmieszniejsze? To, że niestety bardzo często robimy, ale odwrotnie.

Kupiłeś akcje, bo poprawiły się perspektywy spółki, a cena idzie w górę. Scenariusz się sprawdza, kurs rośnie o 10 procent, za trzy miesiące jest 30 procent powyżej ceny kupna. Nagle pojawia się korekta, a Ty… pozbywasz się akcji, po 7-8-proc. obsunięciu, „ratując część zysków”. Tymczasem w kolejnym roku akcje tej spółki podwajają wartość. Ty już ich nie kupiłeś, bo „było za drogo i czekałeś, aż będzie taniej”.

W drugą stronę tak to już nie działa. Kupujesz akcje będąc przekonanym, że teraz „może być już tylko lepiej”. Ich kurs niestety spada. Miałeś sprzedać, przy 15-proc. stracie, ale przegapiłeś moment i już jest -25 procent. Nagle kurs zaczyna lekko rosnąć. Myślisz sobie „miałem rację”. To tylko chwila. Kolejna runda spadków sprawia, że jesteś 50 proc. pod kreską. Aby wrócić na start potrzebujesz już 100-proc. ruchu w górę.

Brzmi znajomo? Myślę, że większość inwestorów ma za sobą jakąś modyfikację obu opisanych powyżej scenariuszy. Ja przyznaję się do tego bez bicia 🙂 Dlatego właśnie uważam, że akceptacja strat, oczywiście w ustalonych wcześniej granicach, ma bardzo duże znaczenie. Nie można myśleć o zyskach na giełdzie w długim terminie bez odpowiedniej ochrony kapitału, a nie ma ochrony kapitału, bez akceptacji strat.

Wszystkiego najlepszego 🙂

Ehhh… miał być krótki wpis z kilkoma punktami, a znów się rozpisałem. Wszystkim czytelnikom, którzy dobrnęli do końca, ale też tym, którzy przewinęli na sam koniec, chciałbym życzyć spokojnych, pogodnych i wesołych świąt. Odstawcie na chwilę notowania, wykresy, czy tabelki i siadajcie porozmawiać z bliskimi 🙂

Najprawdopodobniej w tym roku nie będę już pisał na blogu, zatem wszystkim czytelnikom życzę również fantastycznych humorów i świetnej zabawy w Sylwestra oraz wielu zrealizowanych po Nowym Roku obietnic i planów. Wszystkiego dobrego 🙂

Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych. Nie jestem prawnikiem, ani doradcą podatkowym. Fragmenty dotyczące podatku Belki powstały na podstawie moich doświadczeń i trwającej już około 10 lat „przygody” z polskim rynkiem kapitałowym. Pamiętaj, że korzystasz z nich jedynie na własną odpowiedzialność.

Jedna myśl nt. „Straty na giełdzie trzeba polubić. Nie ma innej opcji

  1. Zawsze po jakichkolwiek stratach przeżywam temat z kilka tygodni że można było zrobić inaczej a poczekać a coś. Człowiek mądry po szkodzie ;/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge