Sprzedaż akcji, a podatek Belki za 2017 rok. Kończy się czas…

Kiedy sprzedać akcje, by transakcja została uwzględniona w PIT-38 za 2017 rok? Ostatnim dniem, aby to zrobić jest środa 27 grudnia, czyli pierwsza sesja po świętach. Opiszę też kilka sytuacji, kiedy warto sprzedać akcje, aby choć trochę zmniejszyć wpływ podatku Belki od dochodów na giełdzie. 

W przypadku akcji notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych obowiązuje tryb rozliczeniowy T+2. To oznacza, że aby transakcja została rozliczona podczas ostatniej tegorocznej sesji (piątek 29 grudnia), musi zostać zawarta najpóźniej dwa dni przed tym terminem.

Tym samym ostatnim dniem sesyjnym, z którego transakcje zostaną rozliczone jeszcze w tym roku jest środa 27 grudnia. Sprzedaż akcji w czwartek 28 grudnia zostanie rozliczona dopiero 3 stycznia. 1 i 2 stycznia mamy bowiem dni bez sesji na GPW.

Sprzedaż akcji, a podatek Belki za 2017 rok

Potencjalnych scenariuszy jest tak wiele, jak wielu jest inwestorów. Wspomnę jedynie o trzech sytuacjach, które moim zdaniem mogą dotyczyć sporej grupy osób, które swoje pieniądze inwestują w akcje notowane na GPW.

Podatek Belki od zysków na giełdzie – co i jak?

Choć nie jest to nic zaskakującego, to często o podatku Belki od dochodów giełdowych przypominamy sobie dopiero w kwietniu, kiedy trzeba rozliczać PIT-a. Wtedy już wiele zrobić się nie da 🙂

(1) Sprzedałem akcje z zyskiem, a trzymam akcje, które tanieją

Zakładam, że może to być dość popularny scenariusz. Chętnie zamykamy pozycje, na których zarobiliśmy pieniądze, często zdarza się, że robimy to sporo za wcześnie. Niechętnie natomiast pozbywamy się akcji na minusie, liczymy, że w końcu odbiją.

W efekcie może zdarzyć się tak, ze zapłacimy podatek Belki od giełdy (sprzedane akcje z zyskiem), mimo że w skali całego portfela będziemy na minusie (taniejące, aczkolwiek niesprzedane, akcje wciąż znajdujące się na rachunku inwestycyjnym).

Odrabianie strat na giełdzie. To nie takie proste…

W takiej sytuacji sensownym rozwiązaniem może być sprzedaż akcji, których ceny spadają. Niekoniecznie wszystkich, ale na przykład tylu, aby strata z ich sprzedaży była równa zyskom na udanych transakcjach. Brak zysku na giełdzie to również brak podatku do zapłacenia, a akcje tej samej spółki można przecież zawsze zakupić ponownie 🙂

(2) Sprzedałem akcje, które potaniały, a trzymam akcje, które drożeją

Szybkie i zdecydowane cięcie strat, kiedy sytuacja idzie nie po naszej myśli i trzymanie akcji spółek, których kurs rośnie to w długim terminie zdecydowanie lepsza opcja dla portfela inwestycyjnego. Efekt jest jednak taki, że straty mamy „zaksięgowane”, a zyski nie.

Straty możemy oczywiście rozliczyć przez pięć lat (max 50% w jednym roku), ale całkiem sensowną opcją wydaje się w takiej sytuacji sprzedaż części zyskujących akcji, tak żeby zyski z takiej/takich transakcji zrównoważyły wcześniejsze straty.

Wezwanie na akcje Robyga. Cena jest za niska #seogiełdzie

Saldo wychodzi wówczas na zero, tyle samo wynosi podatek do zapłacenia, a sprzedane akcje – podobnie jak w poprzednim przykładzie – można zakupić ponownie, choćby następnego dnia.

(3) Nic nie sprzedałem, ale cztery lata temu miałem nierozliczoną stratę

Kolejna sytuacja jest wręcz idealna… wszystkie akcje znajdujące się w portfelu drożeją, w szybszym lub wolniejszym tempie, ale pną się w górę. Jeśli cokolwiek sprzedam, to zapłacę podatek Belki. Jako, że wciąż widzę solidny potencjał w wybranych do portfela spółkach, to nie sprzedaję żadnych akcji.

Ale zaraz zaraz… 4 lata temu miałem na giełdzie pokaźną stratę, o której zupełnie zapomniałem. W takiej sytuacji całkiem sensownym rozwiązaniem może być sprzedaż tylu akcji, żeby zysk z tych transakcji sięgnął połowy straty sprzed 4 lat. Dzięki temu w tym roku będę mógł rozliczyć „dozwoloną” część wspomnianej straty i nie zapłacę podatku Belki.

Kiedy sprzedać akcje? 7 powodów sprzedaży

Jej drugą połowę będę mógł natomiast rozliczyć w kolejnym roku. Jeśli jednak w tym roku tego nie zrobię, to połowa straty zanotowanej przed czterema laty przepadnie. Giełdową stratą możemy bowiem obniżyć zyski osiągnięte na giełdzie tylko w pięciu kolejnych latach. Tak jak wspomniałem wcześniej – maksymalnie do 50% straty w jednym roku.

Wszystkiego naj…

Raz jeszcze zaznaczam – nie jestem specem od podatku od dochodów giełdowych. Te przykłady to swobodne przemyślenia powstałe na podstawie, trwającej już ponad dekadę, mojej przygody z inwestowaniem na GPW. Czasem bolesnej, jak utrata możliwości rozliczenia połowy strat z danego roku przez zwykłe „gapiostwo” 🙂

Jak przypuszczam, jest to mój ostatni w tym roku wpis na blogu, więc chciałbym wszystkim Wam życzyć pogodnych i wesołych świąt w gronie najbliższych, fantastycznej zabawy w Sylwestra, samych zrealizowanych postanowień noworocznych i wielu zyskownych pomysłów inwestycyjnych w 2018 roku. Wszystkiego naj… 🙂


Oczywiście wszystkich zapraszam częściej na bloga Analityk gra na giełdzie. Jeśli chcesz jeszcze poczytać, poniżej wkleiłem kilka ciekawych materiałów 🙂

Jeśli natomiast nie chcesz przegapić kolejnego wpisu, zerkaj na mojego Facebooka lub Twittera. Serdecznie zapraszam 🙂


Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge