Sell in May and go away? A może pod prąd?

Sell in May and go away… tę giełdową maksymę znają chyba wszyscy. Choć statystyki mówią, że maj to jeden z najgorszych miesięcy na giełdach, to paradoksalnie całkiem ciekawym pomysłem w tym roku może okazać się zagranie wbrew statystykom i panującym opiniom.

„Zalecenie” sprzedaży akcji w maju odnosi się, co prawda przede wszystkim do statystyk z amerykańskiego rynku, ale i na polskiej giełdzie sprawdza się całkiem nieźle. Z drugiej strony… statystycznie to człowiek i pies mają po trzy nogi, a trzymając nogi w zamrażarce oraz głowę w piekarniku, mamy optymalne warunki do życia 😉

Ze statystykami dyskutować nie zamierzam. Raz sprawdzają się lepiej, a raz gorzej. W 2015 roku sprawdziły się doskonale. Szczyt na wykresie WIG20 wypadł w kwietniu, a licząc od maja, indeks blue chipów zanotował 9 spadkowych miesięcy z rzędu, podczas których jego kurs obsunął się o ponad 35 procent (od maksimum do minimum).

Sell in May and go away? W 2016 roku…

Większość opinii ekspertów, na które trafiam ostatnio w internecie, głosi, że w tym roku może być jeszcze gorzej. Wszystko za sprawą tego „feralnego”, a nazywanego już czarnym, piątku 13. maja, kiedy rozstrzygnie, się czy agencja ratingowa Moody’s (kolejna z wielkiej trójki po Standard & Poor’s) obetnie rating długu Polski.

Czy ocena wiarygodności kredytowej polskiej gospodarki zostanie obniżona? Tego nie wiem, a spekulowanie w tym temacie zupełnie nie ma sensu. Mam wrażenie, że gdyby przedstawiciele agencji musieli w tej chwili odpowiedzieć szczerze na pytanie, jaka będzie ich decyzja, również nie potrafiliby tego zrobić. Zapewne wciąż analizują 🙂

Już teraz jednak na rynku finansowym obserwujemy działania inwestorów w dużej mierze uwzględniających negatywny dla Polski scenariusz. Osłabienie złotego wobec najważniejszych walut, spadki cen akcji na polskiej giełdzie, czy rosnąca rentowność polskich dziesięciolatek – taki rynkowy mix mówi sam za siebie. Oczywiście w grę wchodzą także działania polityków, ale są to tematy wyraźnie ze sobą związane.

Co zrobi agencja ratingowa Moody’s?

Dlatego właśnie uważam, że inwestorzy, którzy w najbliższych dniach, no może tygodniach zaryzykują i zdołają „upolować” dołki, będą mogli na tym nieźle zarobić. Dlaczego tak uważam? Już wyjaśniam…

  • Jeśli Moody’s obniży ocenę polskiego długu, nie wykluczyłbym scenariusza zakładającego dość mocny, aczkolwiek krótkotrwały spadek WIG20. Uwzględniając natomiast fakt, że spora część tej decyzji już jest w cenach… dość szybko spodziewałbym się także odbicia na wykresie indeksu grupującego akcje największych spółek.
  • Jeśli natomiast agencja ratingowa negatywnej decyzji nie podejmie, czyli na przykład obniży perspektywę, pogrozi palcem, wypunktuje polskim politykom, na co powinni zwrócić uwagę… będzie to bardzo dobra i co ważniejsze zaskakująca wiadomość, która powinna dość szybko zostać uwzględniona w cenach akcji spółek notowanych na GPW.

Oczywiście potencjalne scenariusze mogą się zmienić. Do „czarnego piątku” zostało jeszcze ponad dwa tygodnie, zatem jeśli indeksy przez ten czas odrobiłyby wcześniejsze straty, to zachowanie inwestorów w reakcji na decyzję Moody’s może być zupełnie inne. Silne spadki w najbliższych dniach także mogłyby sporo „namieszać”.

Podejmując jakiekolwiek decyzje inwestycyjne pamiętajmy o tym, że nie ma zysku bez ryzyka. Sytuacja na giełdzie jest obecnie napięta / nerwowa / mocno zależna od nastrojów polityków, więc najlepiej z góry ustalić sobie poziom akceptowanej straty, czyli Stop Loss’a, przy którym bezwzględnie zamkniemy stratną pozycję. Udanej Majówki 🙂

Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych. Wszelkiego rodzaju szacunki bazują na ogólnodostępnych informacjach i powinny być traktowane wyłącznie poglądowo.

Komentarze są wyłączone.