Problemy z PIT-em? Jest pewna stara zasada…

Problemy z PIT-em giełdowym? – Wpływają sygnały od inwestorów kwestionujących rzetelność przekazanych im informacji PIT-8C – pisze Komisja Nadzoru Finansowego w liście skierowanym do domów maklerskich oraz banków prowadzących działalność maklerską.

Cały wspomniany list można znaleźć tutaj. Zdecydowanie warto go przeczytać, szczególnie, że nie jest on długi. O co tak właściwie chodzi? KNF sygnalizuje, że wielu inwestorów poskarżyło się, że w informacji PIT-8C (dokument, na podstawie, którego rozlicza się giełdowego PIT-38) otrzymali niepełne informacje dotyczące zawartych transakcji. Chodzi o inwestycje długoterminowe, bo przynajmniej 5-letnie.

Z listu KNF wynika, że wspomniani inwestorzy w otrzymanych od domów maklerskich informacjach PIT-8C nie dostali kompletnych danych. Zabrakło bowiem informacji o kosztach otwarcia pozycji starszych niż 5 lat. Wychodzi więc na to, że część instytucji wyszła z założenia, że skoro muszą przechowywać „dokumentację maklerską” jedynie przez pięć lat, to po tym okresie nie ma sensu zaprzątać sobie głowy informacjami o cenach zakupu poszczególnych akcji, czy pobranych prowizjach.

Skutki dla inwestorów są – delikatnie mówiąc – nieciekawe, bo nieuwzględnienie kosztów związanych z zakupem akcji mocno zawyża dochody (dochody = przychody? bez jaj!) osiągnięte na giełdzie i co za tym idzie, również sam podatek Belki od dochodów giełdowych. Przy takim podejściu domów maklerskich możliwe są wręcz paradoksalne sytuacje. Załóżmy, że po pięciu latach inwestor w końcu zdecydował się  zamknąć nietrafioną inwestycję i sprzedać akcje z gigantyczną stratą… a z dokumentów wynika, że „musi” zapłacić od tej transakcji podatek Belki.

Problemy z PIT-em? 3 ważne rady

Oczywiście współczuję wszystkim wspomnianym inwestorom, którzy zapewne w najbliższym czasie będą poszukiwać dowodów, żeby wykazać, że dom maklerski nie uwzględnił istotnych elementów w ich zestawieniach, bądź liczyć, że instytucje pod wpływem KNF „odnajdą gdzieś tę przestarzałą dokumentację”.

Warto tu jednak przypomnieć starą jak świat zasadę, która jest nie tylko ponadczasowa, ale też niezwykle skuteczna – pilnuj swojego biznesu. Zaufanie do biur maklerskich, czy innych instytucji finansowych, między innymi z racji nadzoru, może być wyższe niż do wielu innych podmiotów, ale mimo wszystko warto czasem powiedzieć „sprawdzam”.

Poniżej wypunktowałem trzy rekomendacje, które z pewnością ułatwiłyby uniknięcie/wyjście z wspomnianej sytuacji:

(1) Stwórz i aktualizuj listę zawieranych transakcji. Na ten temat pisałem już wielokrotnie. Dobrze skonstruowany arkusz w excelu zawiera nie tylko ceny zakupu i sprzedaży poszczególnych akcji, daty zawarcia transakcji, zapłacone prowizje, wypłacone dywidendy, ale też informacje o powodach zakupu konkretnych papierów. Ułatwia więc nie tylko szybkie wyliczenie dochodu w danym okresie, ale też ocenę poszczególnych inwestycji.

Ktoś może powiedzieć, że tłumacząc się przed fiskusem za wiele nam taki arkusz nie pomoże. Racja, ale przynajmniej będziemy wiedzieli, że nasze dane różnią się od tych wysłanych przez dom maklerski, czyli że coś nie gra. Jestem przekonany, że jest całkiem spora grupa inwestorów, którzy nie zauważyli błędów domów maklerskich, informację PIT-8C przyjęli za pewnik i na jej podstawie wypełnili tegoroczne zeznania podatkowe.

(2) Trzymaj podsumowania, zestawienia i raporty wysyłane przez dom maklerski. W roli „dowodów” zdecydowanie lepiej sprawdzą się zestawienia, podsumowania, czy potwierdzenia wysyłane przez same instytucje finansowe. Osobiście dostaję maila informującego o każdej zawartej transakcji giełdowej. Raporty często można też generować samodzielnie. Warto sprawdzić, które są bezpłatne, nie bawić się w ich drukowanie i wysyłkę pocztą (takie rozwiązanie zazwyczaj jest płatne), a po prostu zapisywać je w wersji elektronicznej gdzieś w bezpiecznym miejscu.

(3) Sprawdzaj, czy biuro maklerskie poprawnie wyliczyło Ci podatek. Możesz mieć wszystkie zestawienia, podsumowania, czy pliki, ale jeśli nie będziesz do nich zaglądać, niewiele Ci to da. Najprawdopodobniej nie będziesz jednak do nich zaglądać, jeśli nie będą odpowiadały Twoim potrzebom. Warto więc poświęcić dłuższą chwilę i przygotować sobie odpowiedniego excela oraz miejsce, w którym będą gromadzone informacje otrzymywane od biura maklerskiego.

Załóżmy, że inwestor posiada arkusz z podsumowaniem wszystkich zawartych przez niego transakcji. Bez problemu był więc w stanie wyliczyć dochód osiągnięty na giełdzie w 2016 roku. Na początku marca otrzymał błędnie wyliczoną przez dom maklerski informację PIT-8C. Od razu to zgłosił. Załączył też pliki potwierdzające przychody z zamknięcia pozycji i koszty ich otwarcia. Dom maklerski zrewidował wyliczenia i przesłał korektę dokumentu – zarówno do inwestora, jak i do odpowiedniego Urzędu Skarbowego. Inwestor do końca kwietnia rozliczył PIT-a i po problemie. To oczywiście zupełnie hipotetyczna sytuacja. Pokazuje ona jednak, że zastosowanie trzech powyższych zaleceń pozwala uniknąć wielu potencjalnych problemów.

Tak sobie jeszcze myślę… jak tu zachęcić inwestorów giełdowych do długoterminowego inwestowania na giełdzie, jeśli po pięciu latach instytucje finansowe „zapominają” o poniesionych przez nich kosztach? Jak uniknąć takich sytuacji, jeśli giełda miałaby służyć na  przykład do kumulowania oszczędności na emeryturę. Instytucje, które w ten sposób „rozliczały” inwestorów same powinny zostać konkretnie rozliczone przez KNF.


Jeśli spodobał Ci się artykuł, wpadaj częściej na bloga Analityk gra na giełdzie. Jeśli chcesz jeszcze poczytać, poniżej podrzucam kilka ciekawych materiałów 🙂

Jeśli natomiast nie chcesz przegapić kolejnego wpisu, zerkaj na mojego Facebooka lub Twittera. Serdecznie zapraszam 🙂


Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych.

 

 

2 myśli nt. „Problemy z PIT-em? Jest pewna stara zasada…

    • Ładny wierszyk 🙂 Rządzący, politycy ogółem, KNF, czy instytucje finansowe powinny dbać o to, żeby było wręcz przeciwnie. Im więcej osób zrozumie ideę długoterminowego oszczędzania/inwestowania i rolę mocnego rynku kapitałowego w rozwoju gospodarczym kraju, tym większa szansa, że szybciej będziemy odrabiać zaległości do Zachodu. Niestety, spora grupa polityków ma z tym problem, a przypadki opisane w liście KNF pokazują, że zdrowego rozsądku i długoterminowego podejścia nie widać również w działaniach instytucji finansowych. Żałuję też, że KNF nie wypunktowała instytucji, które w ten sposób „rozliczały” swoich klientów… mam cichą nadzieję, że temat nie zakończy się na liście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge