O inwestowaniu słów kilka (#zabawyzgiełdą, marzec 2019)

Od początku grudnia, kiedy opublikowałem ostatni tekst dotyczący mojego stosunku do giełdy, sytuacja na rynkach finansowych się zmieniła. Stąd też kilka zdań aktualizacji…

Nie da się ukryć, że straciłem serce do regularnego prowadzenia bloga i obecnie znajduje się on na drugim, a może nawet trzecim planie mojej przygody z inwestowaniem na giełdzie. Nie wiem, czy to się zmieni. Nie zamierzam jednak całkowicie z niego rezygnować.

Od czas do czasu podsumuję więc sytuację na giełdzie, podzielę się swoimi przemyśleniami, spostrzeżeniami, czy pomysłami. Nie chciałbym narzucać sobie żadnych ram czasowych, ani formalnych, ale wspomniane teksty będą połączone hashtagiem #zabawyzgiełdą.

Ten sam znacznik w tym tygodniu zacząłem stosować na moim koncie na Twitterze. Tam też może pojawiać się więcej informacji dotyczących giełdy. W środę zamieściłem poniższy wpis.

Obiecałem rozwinąć temat na blogu, więc lecimy 🙂

  1. Po dynamicznych wzrostach cen akcji w ostatnim czasie („za dużo, za szybko”) rynek jest wykupiony i – moim zdaniem – coraz bardziej wrażliwy na negatywne informacje. Nie wykluczam scenariusza zakładającego jedynie chwilowe ostudzenie mocno optymistycznych (w styczniu i lutym) nastrojów. Uwzględniając jednak miejsce, w które dotarł amerykański S&P500, wolałbym nie ryzykować gwałtownej „zwrotki” w okolice dołka z grudnia, a następnie pogłębienia minimów. Taki scenariusz również biorę pod uwagę.

  2. Między innymi z tego powodu zamknąłem kilka zyskownych pozycji, jak Ciech (+40%), czy Amica (+24%). Obie spółki pozostają w bliskim obszarze mojego zainteresowania 🙂 Myślę, że właśnie spółki przemysłowe, z konkretnym, powtarzalnym i rozpoznawalnym biznesem wrócą do łask inwestorów. Atrakcyjne wyceny, powtarzalne i rosnące wyniki, a często także regularne dywidendy to coś, co – w aktualnej sytuacji rynkowej – przemawia do mnie znacznie bardziej niż kosmiczne wyceny pomysłów, obietnic i potencjalnych cudów w przyszłości. Nie oznacza to, że rezygnuję z poszukiwania wzrostowych „perełek”, ale na pewno nie będą one stanowić trzonu portfela.

  3. Z kolejnymi większymi zakupami zaczekam na Amerykanów („Obecna strategia to wait&see”). W przypadku S&P500 kluczowy może okazać się obszar 2800-2941 punktów. Nie zamierzam spekulować, czy zobaczymy tam podwójny szczyt, głowę z ramionami, czy może indeks amerykańskiego rynku bez problemu go sforsuje i zacznie wyznaczać kolejne rekordy. Poczekamy, zobaczymy, ocenimy 🙂

  4. Nie wykluczam krótkoterminowych „zagrań” pod sytuację na wykresach cenowych akcji poszczególnych spółek notowanych na GPW. Raczej będą to spółki z pro-wzrostowym układem na wykresie (bez łapania dołków :)), blisko ustalonymi Stop Loss-ami i dziennymi obrotami umożliwiającymi szybką i w miarę bezbolesną „ucieczkę” w razie negatywnego rozwoju sytuacji.

  5. W grudniu napisałem, że ograniczam swoje zaangażowanie w akcje do maksymalnie 25-30% portfela akcyjnego i… rygorystycznie stosowałem się do tego ustalenia. Niestety 🙂 Kursy akcji na GPW – w tym również posiadanych przeze mnie walorów – rosły, sytuacja na rynkach się poprawiała, a ja mogłem jedynie się przyglądać.

    Aktualnie nie zamierzam przesuwać w górę tego poziomu, ale dorzucam „gwiazdkę” z extra 10% pod krótkoterminowe „strzały”. Jednocześnie dodaję zastrzeżenie, że każda taka okazja może stanowić nie więcej niż 5% portfela. Skoro nie chce się łamać własnych zasad, trzeba je odrobinę uelastycznić 🙂

Moje aktualne zaangażowanie w akcje: 13,3%


Jeśli chcesz jeszcze poczytać, poniżej wkleiłem kilka ciekawych materiałów.

Jeśli natomiast nie chcesz przegapić kolejnego wpisu, zerkaj na Twittera.


Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych.

2 myśli nt. „O inwestowaniu słów kilka (#zabawyzgiełdą, marzec 2019)

    • Świadomie unikam pisania o otwartych pozycjach. Nie chciałbym, żeby ktoś je kopiował.

      (1) To w żaden sposób nie gwarantuje sukcesu 🙂
      (2) Jest obarczone dodatkowym ryzykiem, ponieważ nie informuję na bieżąco o swoich transakcjach.
      (3) Co najważniejsze – takie działanie zupełnie niczego nie uczy.

      Wiem, że niektórzy potraktowaliby te informacje jedynie ciekawostkowo. Niestety, nie wszyscy. Pamiętam, jak na początku mojej przygody z giełdą desperacko poszukiwałem konkretnych wskazań. Wychodziłem na tym raczej słabo 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*