Notowania WIG20, a cena ropy naftowej. Jakie prognozy?

Notowania WIG20 w dół – giełdy pod presją taniejącej ropy naftowej. Cena ropy naftowej w górę, więc także na GPW wracają inwestorzy. Taki był w ostatnich tygodniach „rytm” nie tylko na polskiej giełdzie.

To oczywiście bardzo duże uproszczenie, bo czynników wpływających na sytuację panującą na GPW jest zdecydowanie więcej. Nikt z pewnością jednak nie powie, że „huśtawka” na wykresie ropy naftowej nie odbiła się na kursach spółek notowanych na światowych giełdach, w tym także na rodzimym parkiecie.

Jednego dnia cena ropy naftowej spada o 4 procent (20 stycznia), kolejnego rośnie o ponad 5 procent, następnego zyskuje jeszcze mocniej, bo aż 8 procent. To oczywiście nie może pozostać bez wpływu na notowania na giełdach. WIG20 w tym czasie wyznacza dołek, a następnie odbija z okolic lokalnych minimów (O możliwym odbiciu na GPW pisałem tutaj). Mija jednak weekend, a już w poniedziałek (25. stycznia) ropa naftowa nurkuje o niemal 8 procent.

Początek lutego wygląda nie mniej emocjonująco. Pierwszego dnia miesiąca ropa zjeżdża w dół o ponad 7 procent, dzień później „dorzuca do tego” kolejne pięć procent, by trzeciego lutego wyskoczyć w górę o ponad 10 procent. Ta huśtawka nastrojów – będąca mieszaniną strachu i chęci sięgnięcia po szybki zysk – oczywiście nie może nie odbić się na notowaniach giełdowych.

Opisywane powyżej zmiany procentowe mogą nieco się różnić, w zależności od tego, jaki rodzaj czy gatunek ropy naftowej obserwujecie. Niemniej jednak, ogólne tendencje są bardzo zbliżone. Wystarczy „nanieść” ceny ropy naftowej (ja posłużyłem się kontraktem terminowym na ropę Crude) na notowania WIG20 z ostatniego miesiąca, aby zauważyć, z jak dużą korelacją mieliśmy do czynienia w tym czasie.

notowania WIG20, a cena ropy naftowej

źródło: stooq.com

Lutowy rollercoaster na wykresie ropy naftowej również nie pozostał bez wpływu na notowania WIG20, ale można odnieść wrażenie, że w ostatnich dniach ta zależność nieco straciła na sile. Czyżby oznaczało to, że inwestorzy uwierzyli, iż okolice 27-28 dolarów za baryłkę ropy naftowej to może być lokalne minimum i spadki ponad poziomem 30 dolarów nie są już dla nich takie straszne?

W moim odczuciu poziomy te mogą okazać się kluczowe. Jeśli cena ropy naftowej nie znajdzie się poniżej 27 dolarów za baryłkę (choć już poniżej 30 dolarów może być nerwowo), a amerykański indeks szerokiego rynku S&P500 nie „zjedzie” poniżej dość szerokiego przedziału 1860-1810 punktów (choć już zamknięcie notowań poniżej 1850 punktów może powodować nerwowość na rynkach), to szansa na trwalsze odbicie na GPW wciąż jest całkiem realna.

[Nie piszę o poniedziałku, bo po mocno spadkowym zamknięciu tygodnia na Wall Street i kolejnym dniu wyraźnej przeceny na wykresie cenowym ropy naftowej, każdy scenariusz inny niż spadki cen akcji spółek notowanych na europejskich giełdach będzie sporym sukcesem strony popytowej :)]

Optymistom pozostaje wierzyć, że rację będą mieli analitycy ankietowani przez Bloomberga, którzy w drugiej połowie 2016 roku prognozują silne odbicie cen ropy naftowej. Ich zdaniem cena ropy Brent w czwartym kwartale ma wynieść średnio 48 dolarów za baryłkę. Taka cena z pewnością ucieszyłaby wielu producentów ropy naftowej. Myślę, że spokojnie byłaby też do „przełknięcia” przez jej największych konsumentów.

Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych. Wszelkiego rodzaju szacunki bazują na ogólnodostępnych informacjach i powinny być traktowane wyłącznie poglądowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge