Korekta czy początek bessy? Sprzedałem część akcji

Korekta jest naturalna po wzrostach – brzmią optymistycznie nastawieni analitycy. To początek bessy – sugerują pesymiści. Czy to faktycznie początek trwałej zmiany kierunku na giełdach? W przeciwieństwie do niektórych medialnych ekspertów, nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy to „korekta czy początek bessy”. Wiem jednak, że ostatnio na giełdach coś pękło, a nie chciałbym ryzykować, że nie uda się szybko tego „poskładać”.

Wszyscy, którzy w miarę regularnie czytają/przeglądają tego bloga wiedzą, że przez ostatnie lata byłem „optymistą”,  „umiarkowanym optymistą”, ewentualnie „optymistycznie nastawionym realistą” 🙂 W kilku ostatnich miesiącach, a w zasadzie tygodniach, mój stosunek do rynku akcji się jednak zmienił. W kilku punktach opiszę więc, co mam na myśli.

Pękły stop lossy – sprzedałem akcje

We wpisie Panika na Wall Street, mocne spadki na GPW. Co się stało? napisałem, że zawęziłem stop lossy na akcjach poszczególnych spółek posiadanych w moim portfelu. Kilka z nich pękło, ale ja – zamiast sprzedać akcje na następnej sesji – przetrzymałem je. Popełniłem bardzo poważny błąd, ale miałem szczęście, bowiem dostałem szansę (mocne odbicia), żeby go naprawić. Efekt jest taki, że niemal połowa wartości mojego portfela akcyjnego zmieniła się w „gotówkę”.

Akcje CD Projekt się obroniły

Kolejny efekt jest taki, że w akcjach, które zostały mi w portfelu znów dominującą pozycję mają akcje CD Projekt. Kurs producenta Wiedźmina (obym niedługo mógł napisać „… oraz Cyberpunka”) nie tylko utrzymał się powyżej ustalonego stop lossa, ale trzymał się dzielnie, kiedy WIG20 konsekwentnie zniżkował.

Podatek Belki od zysków na giełdzie – co i jak?

To utwierdziło mnie w przekonaniu, że CD Projekt jest spółką z grona tych, które mogą zachowywać się wbrew ogólnym tendencjom panującym na rynku. Moja „fascynacja” CD Projekt nie jest jednak ślepa, więc uwzględniając to, że spółka jest wzrostowa, a głównym motorem wzrostów są informacje dotyczące projektu „Cyberpunk 2077”, w tym przypadku skupię się na analizie wykresu spółki. Na ten moment wygląda on całkiem atrakcyjnie.

S&P500 się broni

Indeks S&P500 w piątek znów zanurkował. Tym razem dzienna strata sięgnęła 2,2 procent, ale – dzięki niewielkiemu odbiciu w końcówce sesji – wskaźnik w dalszym ciągu znajduje się powyżej kluczowego wsparcia, czyli przedziału 2.580 – 2.600 punktów. Obrona w tych okolicach pozwala mieć nadzieję na kolejny ruch w górę.

Korekta czy początek bessy?

Czy S&P500 zdoła się obronić, a spadki w ostatnich tygodniach okażą się jedynie korektą? Niewykluczone. Jest jednak kilka kwestii, które mogą przemawiać za scenariuszem zakładającym trwalsze i głębsze spadki na giełdach akcji…

Indeks S&P500 rośnie praktycznie bez „większych przerw” od 2009 roku. Komentarz zbędny.

– Kontynuowany cykl podwyżek stóp procentowych w USA. Komentarz zbędny. Tempo może się zmieniać, ale kierunek jest jeden.

– Ryzyko wojny handlowej (wojna, wojenka, czy może bitwa?). Jej potencjalny wpływ, albo szacunki dotyczące tego wpływu, mogą być mniejsze bądź większe, w zależności od tego, co będą mówili i robili najważniejsi politycy i tego, kto będzie przygotowywał analizy, ale jest to temat, który szybko się nie zakończy i nie pozostanie bez przełożenia na relacje największych światowych gospodarek.

– Mocny wzrost zmienności. Ostatnie „skoki” indeksów, raz w górę, raz w dół nie wróżą niczego dobrego. Trudno też nie odnieść wrażenia, że S&P500 wszedł w fazę dystrybucji i kiedy część inwestorów pozbywa się akcji, na których w ostatnich latach solidnie zarobili, inni „zbierają” je licząc, że „to tylko korekta”. Być może jest to mylne wrażenie. Pewność będziemy mieli – niestety – dopiero po fakcie 🙂

Giełdy i akcje – zmiana nastawienia

Tak, jak napisałem powyżej – mój stosunek do giełd i akcji się zmienił. Strategia „kup i trzymaj” w obecnych realiach moim zdaniem odpada. No chyba, że dobre akcje regularnie dokupujemy, co pewien czas i nie planujemy ich sprzedawać w najbliższych 5-10-20 latach. Podejście średnioterminowe też może być ryzykowne.

Odrabianie strat na giełdzie. To nie takie proste…

Nawet, jeśli ziściłby się negatywny scenariusz, nie zamierzam jednak rezygnować z giełdy. Skupię się po prostu na krótkoterminowych zagraniach pod sytuację na wykresach poszczególnych spółek (analiza techniczna), czy poszukiwaniu tych, które w pewnych okolicznościach i czasie będą mogły poruszać się wbrew szerokiemu rynkowi.

Nie wykluczam także, że spróbuję swoich sił „obstawiając” spadki. Na ten moment jest trochę za wcześnie, ale całkiem możliwe, że okazje się pojawią…


Zapraszam wszystkich do odwiedzania bloga Analityk gra na giełdzie. Jeśli chcesz jeszcze poczytać, poniżej wkleiłem kilka ciekawych materiałów.

Jeśli natomiast nie chcesz przegapić kolejnego wpisu, zerkaj na mojego Facebooka lub Twittera. Serdecznie zapraszam 🙂


Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych.

3 myśli nt. „Korekta czy początek bessy? Sprzedałem część akcji

  1. Ciekawe obserwacje – pokazują że klasycznie rozumiana analiza fundamentalna musi coraz bardziej oddawać pola analizie technicznej i – w pewnym sensie – polityczno społecznej, jeśli tak to można nazwać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge