Inwestowanie na giełdzie a… kobiety, relacje i związki

Zastanawialiście się kiedyś, co inwestowanie ma wspólnego z kobietami? Od razu uspokajam wszystkie czytelniczki – to nie głupi dowcip, który „skończy się” szowinistyczną puentą. Nie zmienia to jednak faktu, że ten wpis będzie zdecydowanie lżejszy niż dwadzieścia osiem wcześniejszych 😉

Analiza techniczna, analiza fundamentalna, trend wzrostowy, trend spadkowy, trend boczny, korekta, wypłata dywidendy, cięcie strat, wybicie górą, wybicie dołem, spekulant, czy inwestor długoterminowy – to pojęcia, z którymi spotkał się zapewne każdy inwestor, analityk, czy obserwator rynków finansowych. Kto nie, ten bez większego problemu szybko znajdzie definicje w internecie. Zresztą… nie szukajcie. Nie o to tym razem chodzi 🙂

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, czy inwestowanie może mieć coś wspólnego z kobietami? Kto w tym momencie uśmiechnął się pod nosem? Od razu uprzedzam, że nie miałem na myśli tego, że zarówno inwestowanie, jak i kobiety potrafią „puścić faceta w samych skarpetkach”. No cóż… każdy wie, że tak jak nie ma zysku bez ryzyka, tak też nie ma róży bez kolców. W swoich, znacznie mniej poważnych tym razem, rozważaniach chciałem pójść jednak krok dalej.

Bo czymże różni się analiza techniczna od fundamentalnej? Pierwsza próbuje prognozować przyszłość na podstawie wzorców z przeszłości, druga wycenić instrument finansowy, czyli określić jego wartość. Wiem, wiem… kobiety to nie instrumenty finansowe, ale który przedstawiciel płci brzydkiej nieświadomie nie korzysta z żadnej z tych metod? Zresztą, która kobieta nie robi tego samego? Nie chcę nikomu podpaść, więc najlepiej będzie, jeśli na to pytanie każdy odpowie sobie sam 🙂

Wspólne spacery, kolacje, uśmiech, pocałunki na każdym kroku. Tak wyglądają pierwsze dni, tygodnie, a bywa, że i miesiące dobrze rokującej znajomości. Chciałoby się rzec – ewidentny początek  trendu wzrostowego. Kiedy z kolei każdy powód jest dobry do kłótni, nerwy wiszą w powietrzu, a drugiej stronie przeszkadza nawet głupie pytanie, czy niewyciśnięta gąbka, to znak, że zbliża się korekta, a nawet zmiana kierunku trendu. Różnicę wyłapią jednak tylko najlepsi gracze.

Z kolei co do „graczy”, to tak, jak w inwestowaniu, tak i w życiu można znaleźć zarówno długoterminowych inwestorów, jak i spekulantów. Ci ostatni lubią szybkie zyski, więc niestety muszą zaakceptować też wyższe ryzyko. Giełdowi spekulanci handlują przede wszystkim od poniedziałku do piątku i najczęściej nie zostawiają otwartych pozycji na weekend. Życiowi spekulanci okazji szukają natomiast od piątku do niedzieli. Raczej nie wychodzą na łowy w tygodniu, bądź robią to bardzo rzadko 🙂

Z kolei długoterminowi inwestorzy doskonale zdają sobie sprawę, że każdy trend wzrostowy jest przerywany korektami lub w najlepszym wypadku trendami bocznymi. Ciche dni, problem rozrzuconych skarpetek, niewyciskanych gąbek, czy cieknącego kranu z czasem przestaje być olbrzymim problemem. Czasem da się go rozwiązać rozmową, wspólnym wyjściem do kina, teatru, bądź bukietem kwiatów. Czasem najlepsza opcja to po prostu przeczekać krótkoterminowe obsunięcie kursu i słabsze notowania.

Czasem niestety żadne z rozwiązań nie pomaga i dlatego, podobnie jak w inwestowaniu, warto ustawić sobie poziom, przy którym bezwzględnie należy całkowicie zrezygnować z konkretnej inwestycji/znajomości. Właściwe ustawianie poziomów Stop Loss to moim zdaniem jeden z podstawowych warunków skutecznego inwestowania na giełdzie. Szybkie cięcie strat w odpowiednim momencie przydaje się też w życiu. Jest jednak równie trudne, jak sprzedaż akcji przynoszących straty.

Dodam tylko, że wpis ten powstał z okazji zaślubin dwóch fantastycznych osób, którym chciałem złożyć najserdeczniejsze życzenia. Oby w Waszym wspólnym życiu inwestorzy byli jedynie długoterminowi, a hossa trwała tak długo, jak to tylko możliwe. Bez trendów bocznych i korekt raczej się nie obejdzie, ale życzę Wam, żeby były one krótkie i łagodne. Maksymalnych zysków przy minimalnym możliwym ryzyku 🙂 Wszystkiego najlepszego.

Inwestowanie na giełdzie – kilka nieco bardziej merytorycznych wpisów:

4 myśli nt. „Inwestowanie na giełdzie a… kobiety, relacje i związki

    • Aaa faktycznie… Wasz „rok rozliczeniowy” kończy się przecież w październiku. Gratuluję zatem „bardzo obiecujących” wskaźników 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge