Grecja, a wykres WIG20. Warto już kupować akcje?

Grecja znów straszy inwestorów, Grecja niepokoi giełdy, kryzys w Grecji ciąży indeksom, temat Grecji znów w centrum uwagi – tak od grubych kilku lat, co pewien czas brzmią tytuły komentarzy analityków giełdowych i rynkowych obserwatorów. Trudno się temu jednak dziwić. Temat greckiego kryzysu ciągnie się niczym brazylijska, a ostatnio chyba wypadałoby rzec turecka, telenowela.

Jako, że temat ponownie jest na tapecie, ponieważ Grekom może znów zabraknąć kasy na spłatę swoich zobowiązań, postanowiłem zerknąć na wykres WIG20, który zazwyczaj najmocniej reaguje (na jego przedstawicieli stawiają przede wszystkim zagraniczni inwestorzy) na wszelkie doniesienia dotyczące tego, co dzieje się poza granicami Polski. Zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Skoro obraz mówi więcej niż tysiąc słów, najpierw wrzucę screena, a później postaram się go opisać.

Grecja, a wykres WIG20

źródło: analitykgranagieldzie.pl, wykres ze strony stooq.pl (kliknij, aby powiększyć)

Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na mocne wsparcie na wykresie WIG20 w okolicach 2.300 punktów (dziś de facto również zostało ono przetestowane i obronione). Poziom ten pomaga kupującym w zasadzie od wygranych przez populistyczną Syrizę wyborów parlamentarnych w Grecji (25. stycznia). Mało tego, jeśli wytniemy fragment z przełomu grudnia 2014 i stycznia 2015 (wówczas testowany był poziom 2.250 punktów), to ostatni raz indeks wyraźnie poniżej linii 2.300 punktów był we wrześniu 2013 roku.

Wróćmy jednak do tematu Grecji. Na początku grudnia 2014 napłynęły informacje o przyspieszonych wyborach prezydenckich. Parlament miał trzy głosowania, żeby wybrać prezydenta (17, 23 i 29. grudnia), ale niestety nie uzyskał większości głosów. 29. grudnia, po porażce w trzeciej rundzie, ówczesny premier Andonis Samaras poprosił prezydenta Karolosa Papuliasa o rozwiązanie parlamentu. Dwa dni później prezydent rozwiązał parlament i rozpisał wybory na 25 stycznia (opisywany okres zaznaczyłem na wykresie poziomą linią).

Grecja, a wykres WIG20. Warto już kupować akcje?

Zaraz zaraz, ale dlaczego niby mielibyśmy wycinać z wykresu przełom grudnia i stycznia? Powodem gwałtownych spadków nie była wówczas bowiem jedynie sprawa grecka. Pierwsza duża czarna świeca, którą zaznaczyłem na wykresie (16. grudnia 2014) powstała po nieoczekiwanej podwyżce stóp procentowych w Rosji (z 10,5 do 17 procent). Bank centralny Rosji w ten sposób chciał zawalczyć z gwałtownym osłabieniem rubla.

Druga duża czarna świeca (15. stycznia 2015), którą zaznaczyłem na wykresie, to z kolei efekt bezprecedensowej decyzji Banku Szwajcarii. Rezygnacja z obrony kursu franka względem euro poskutkowała gwałtownym umocnieniem szwajcarskiej waluty. Mocno oberwało się wówczas posiadaczom kredytów denominowanych we franku, ale także właścicielom akcji banków. Bardzo silne spadki cen ich akcji sprawiły, że WIG20 stracił tego dnia ponad 3 procent.

Podsumowując – tak niefortunny mix negatywnych dla giełd zdarzeń zdołał zepchnąć WIG20 jedynie w okolice poziomu 2.250 punktów. Jeśli obecnie rynki niepokoi wyłącznie temat Grecji, to poziom 2.300 punktów powinien się ostać, a wręcz zachęcać odważniejszych graczy do podejmowania prób zagrania pod silniejsze odbicie. Powinien, ponieważ na giełdzie nigdy nie masz pewności, zatem ustalenie ewentualnego poziomu wyjścia z inwestycji jest jak najbardziej wskazane (albo poziom Stop Loss dla indeksu, albo dla poszczególnych spółek w portfelu).

Moim zdaniem, temat wyjścia Grecji ze strefy euro uda się znów przesunąć na dalszy termin. Temat upadłości nikomu nie jest na rękę. Zakręcenie kurka z kasą, a przede wszystkim tego konsekwencje, uderzyłyby w notowania Syrizy w Grecji. Jej dyplomatyczna gra będzie więc ostra, ale wraz ze zbliżaniem się deadline’a powinna łagodnieć. Europejscy politycy będą z kolei walczyć o wizerunek Eurolandu, ale raczej nie pozwolą na opuszczenie go przez jeden z krajów, kiedy rynek jest zasypywany setkami miliardów euro przez Europejski Bank Centralny.

Poza tym, co mieliby powiedzieć o sobie politycy, którzy przez ostatnie kilka lat z mniejszą lub większą regularnością spotykali się by ratować Grecję. Do porażek nikt przyznawać się przecież nie lubi. Oczywiście, gdyby doszło do realizacji negatywnego scenariusza, na rynkach z pewnością zobaczymy chwilowe turbulencje. Skutki zbliżone do tych, które widzieliśmy po upadku Lehman Brothers raczej nam nie grożą. Temat ten jest tyle czasu rozgrywany przez rynki, że trudno przypuszczać, aby politycy i najważniejsze instytucje jak EBC, czy MFW nie były gotowe na każdą ewentualność.

[AKTUALIZACJA 22:40] Odpowiadając na pytanie jednego z moich pierwszych „czytelników”, nie twierdzę, że poziom 2.300 punktów na pewno nie zostanie znów przetestowany, naruszony bądź nawet przebity. Po prostu uważam, że jest ciekawy moment do podjęcia ryzyka. Ustalając bezwzględny Stop Loss na poziomie 2.250 punktów ryzykujemy obecnie około 80 punktów. Potencjał ewentualnego ruchu w górę jest więc przynajmniej dwa razy większy. Ustalając Stop Loss’a kilka bądź kilkanaście punktów poniżej 2.300 punktów, relacja potencjalnego zysku do akceptowanego ryzyka jest jeszcze atrakcyjniejsza.

Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge