Gra na giełdzie. Czy warto? Idealny dzień na test

Panika na giełdach, kursy akcji na GPW nurkują, inwestorzy mają potężne problemy – to tylko niektóre dzisiejsze nagłówki znalezione w internecie. Faktem jest, że w efekcie greckiego szantażu oberwało się większości giełd na świecie. Taka sytuacja to jednak bardzo dobrym moment, żeby przetestować nie tyle swój portfel inwestycyjny, co przede wszystkim samego siebie.

W najgorszym momencie dzisiejszej sesji WIG20 tracił około 4 procent. Zbliżonej skali przecenę mogliśmy zobaczyć także na indeksach średnich i małych spółek. W tamtym momencie większość inwestorów bez problemu znalazłaby w swoim portfelu spółki tracące od 5 do 10 procent. Zapewne pojawiły się również perełki z ponad 10-procentową obsuwą kursu.

Choć wszyscy, a z całą pewnością większość inwestorów zdaje sobie sprawę, że gra na giełdzie jest nieodłącznie związana z takimi właśnie sytuacjami, to nie wszyscy potrafią sobie z nimi radzić. W mojej opinii główne powody takiej sytuacji to gra pieniędzmi, z którymi wiąże się konkretny cel, brak planu awaryjnego oraz nieznajomość samego siebie.

Nie graj na giełdzie pieniędzmi, których nie możesz stracić

Praktycznie każdy poradnik związany z inwestowaniem na giełdzie ma przynajmniej kilka stron poświęconych właśnie temu zagadnieniu. Mimo wszystko ta zasada bardzo często bywa łamana.

Nie tak dawno słyszałem od znajomego, że pieniądze przeznaczone na wakacyjny wyjazd trzyma właśnie w akcjach spółek notowanych na GPW. – Na lokacie się przecież obecnie nie opłaca – argumentował. Ciężki temat. Napiszę więc tak, jak powiedziałem jemu – jeśli nie ma znaczenia, czy na wakacje pojedziesz w tym roku, czy w kolejnym bądź za 2-3 lata – to nie jest to całkiem zły pomysł.

Jeśli pieniądze nie mają konkretnego targetu, ale wiesz, że za kilka miesięcy będziesz potrzebował gotówki, której nie masz, inwestowanie na GPW też nie jest dobrą opcją. Przy każdym obsunięciu kapitału w pierwszej kolejności będziesz myślał o kupnie samochodu, remoncie mieszkania, czy wspomnianych wcześniej wakacjach. Taka sytuacja nie ułatwia podejmowania racjonalnych decyzji.

Inwestowanie na GPW, a brak planu awaryjnego

Obserwujesz notowania akcji posiadanych w swoim portfelu, widzisz, że większość z nich traci po około 5-7 procent  i zaczynasz myśleć, czy czasem się nie wycofać. Wtedy niestety jest już za późno, a podjęta w takiej sytuacji decyzja niemal zawsze będzie błędna (wiem, bo sam nie raz tak zrobiłem).  Kiedy więc odpuścić? Odpowiedź na to pytanie najlepiej ustalić przed kupnem akcji konkretnej spółki.

Opcji jest wiele. Jeśli inwestujesz pod wyniki finansowe, może to być moment niezrealizowania prognoz, bądź nieprzebicia ubiegłorocznych zysków. Jeśli pod sytuację w gospodarce, możesz śledzić któryś z indeksów obrazujących koniunkturę. Najczęściej wybieraną opcją jest zapewne poziom wynikający z wykresu cenowego spółki. W określeniu takiego poziomu (na przykład ważnego wsparcia, którego złamanie spowoduje sprzedaż akcji) przyda się znajomość analizy technicznej.

Choć jest ona bardzo przydatna, to nie jest niezbędna. Czytałem o skutecznych inwestorach mających z góry ustalony poziom akceptowanej obsuwy kursu. Przyjmijmy, że jest to 10 procent. Kupiłeś akcje po 30 złotych, uważasz, że podrożeją, ale nie chcesz ryzykować dużo więcej niż 10 procent zainwestowanej kwoty. Z góry planujesz więc sprzedać akcje, jeśli kurs spadnie poniżej 27 złotych. Każdy plan jest lepszy niż brak planu.

Brak wiedzy na temat samego siebie

Jeśli wszystkie procentowe zmiany kursów  bardzo szybko zamieniasz na konkretne wartości, a następnie zestawiasz te kwoty z wydatkami związanymi z codziennym funkcjonowaniem lub potencjalnymi zakupami, samodzielne inwestowanie na GPW będzie niestety bardzo problematyczne. Bo co z tego, że obecnie nie potrzebujesz pieniędzy i masz z góry ustalony plan, jeśli nie będziesz się go trzymał.

Wiązanie strat na giełdzie z codziennymi wydatkami będzie skutkować wzrostem awersji do ryzyka. Z kolei strach przed ryzykiem może doprowadzić do eliminowania ciekawych okazji inwestycyjnych i co za tym idzie, pogorszenia wyników inwestycyjnych. W takiej sytuacji pewnym rozwiązaniem może być zmniejszenie kapitału zainwestowanego na giełdzie. Jeśli to nie pomoże, to lepszą opcją niż dodatkowe nerwy jest wrzucenie pieniędzy na lokatę bankową bądź kupno obligacji skarbowych.

Bardzo łatwo jest napisać w formularzu, czy ankiecie, że jestem w stanie zaakceptować 10, 20 czy nawet 30-procentowe obsunięcie kapitału. Prawdziwą tolerancję na ryzyko poznajemy jednak dopiero wtedy, kiedy z zainwestowanych pierwotnie 20 tysięcy na rachunku zostało na przykład 14. Dlatego właśnie takie dni jak dzisiejszy są tak ważne dla każdego, kto indywidualnie próbuje swoich sił na giełdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge