Gra giełdowa i gra na giełdzie to nie to samo

Gra giełdowa to dobry sposób na promocję oferty instytucji finansowych, fajne rozwiązanie służące popularyzowaniu prawdziwej gry na giełdzie, ciekawa koncepcja, żeby poznać narzędzia inwestycyjne i… bardzo słaba opcja, jeśli chcesz nauczyć się grać na giełdzie.

Nie zrozumcie mnie źle… każdy sposób uczenia się inwestowania jest lepszy niż rzucenie na rynki własnych – bądź co gorsze, cudzych – pieniędzy bez wcześniejszego zapoznanie się z tym tematem. Lepszy tak, ale czy wystarczający? Niekoniecznie.

Niby wszyscy wiedzą, że wyniki osiągane we wszelkiej maści konkursach giełdowych, na rachunkach demo, czy symulatorach gry na giełdzie, są wirtualne. Posłuchajcie jednak kiedyś osób, którzy poświęcają czas takiej zabawie, a zaczniecie zastanawiać się, czy grający czasem o tym nie zapomnieli.

Gra jest prosta, a ryzyko? Jakie ryzyko

Załóżmy, że rozpoczynasz zabawę w konkursie inwestycyjnym. Na start masz wirtualne 10, czy 100 tysięcy złotych. Rozkładasz pieniądze pomiędzy kilka spółek i czekasz. Nieźle wybrałeś – 2/6 Twoich typów to liderzy wzrostów, ale pozostałe akcje stoją w miejscu i zaniżają łączną stopę zwrotu.

Organizator publikuje pierwsze wyniki, a Ty jesteś daleko w tyle. Myślisz sobie, że nie ma sensu trzymać tylu spółek, po co komu dywersyfikacja, więc pakujesz „kasę” w 1-2 gorące spółki i czekasz. Akcje rosną, ale nie te, które wybrałeś. Zaczynasz więc skakać z papieru na papier. Załóżmy, że przez pewien czas wychodzi to całkiem nieźle. Efekt jest taki, że już na starcie…

  • nie doszacowujesz podejmowanego ryzyka
  • przeszacowujesz własne umiejętności
  • nie doceniasz roli właściwej dywersyfikacji

Możesz również niewłaściwie szacować to, ile pieniędzy zjadają opłaty i prowizje, których w konkursach czasem nie ma wcale. Ponadto, wielu transakcji w rzeczywistości nie udałoby Ci się zawrzeć po określonym kursie lub nie zrealizowałbyś ich w całości.

Gra giełdowa, czyli pochwała aktywności

Niestety, w międzyczasie mogłeś „nauczyć się”, że zarabianie na giełdzie wymaga dużej liczby transakcji. Jeśli będziesz kontynuować tę praktykę na realnym rachunku, z całą pewnością zarobi na tym biuro maklerskie. Nie ma jednak gwarancji, że Ty również będziesz na plusie 🙂

No dobra, załóżmy jednak, że się nie udało. Poskakałeś sobie z akcji na akcję, ale nie trafiłeś na liderów wzrostów, albo miałeś słaby timing, albo te spadające noże nie odbijały się tak, jak byś sobie tego życzył. No cóż… miały być zyski, są duże straty.

Co zatem robisz? Zaczynasz całą zabawę z nowym rachunkiem, jeśli jest taka możliwość. Jeśli nie ma, to cóż – „na szczęście pieniądze były tylko wirtualne”.  Wirtualna gra, wirtualne pieniądze i wirtualne… straty.

Na prawdziwej giełdzie traci się jednak prawdziwe pieniądze. Tymczasem gra giełdowa nie daje możliwości poznania wpływu emocji na podejmowane decyzje inwestycyjne. Tego może nauczyć tylko strata prawdziwych pieniędzy.


Powyższe sytuacje są to jedynie przykłady, które ponadto opierają się na sporych uproszczeniach. Wirtualna gra giełdowa daje szansę poznania podstaw inwestowania, czy dostępnych narzędzi. Często w grę wchodzi również możliwość testowania potencjalnych strategii. Te funkcje spełnia ona znakomicie.

Głównym celem tego tekstu jest pokazanie początkującym inwestorom, że wirtualne rezultaty mogą być bardzo trudne do powtórzenia w realu. Najlepszy dowód? Liderzy konkursów giełdowych mają wyniki liczone w setkach, czy tysiącach procent w skali kilku miesięcy. Tymczasem na wagę złota są zawodowcy, którzy regularnie osiągają wyniki już na poziomie „zaledwie” kilkunastu procent rocznie.


Jeśli spodobał Ci się artykuł, wpadaj częściej na bloga Analityk gra na giełdzie. Jeśli chcesz jeszcze poczytać, poniżej podrzucam kilka ciekawych materiałów 🙂

Jeśli natomiast nie chcesz przegapić kolejnego wpisu, zerkaj na mojego Facebooka lub Twittera. Serdecznie zapraszam 🙂


Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych.

2 myśli nt. „Gra giełdowa i gra na giełdzie to nie to samo

  1. To prawda, ja sam dopiero stawiam swoje pierwsze kroki jeśli chodzi o giełde, ale jakiekolwiek „gry” giełdowe, nie mają nawet podejścia

  2. Gra giełdowa może być fajną zabawą. Inwestowanie na GPW za własne pieniądze to już inny temat. Wybór spółek, zarządzanie pieniędzmi, ograniczanie ryzyka , psychologia, która czasem potrafi zniszczyć nawet najlepszy pomysl to tylko kilka powodów. Pobawić się warto, ale nie przesadzać z wnioskami z takiej zabawy:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge