GPW bez OFE, czy OFE bez GPW… kto dałby radę?

Czy GPW bez OFE mogłaby „normalnie” funkcjonować? A jak poradziłyby sobie OFE bez GPW? To pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi. Faktem jest, że na „związek” ten w ostatnich latach mocno wpływali politycy. Dalszych ingerencji niestety również bym nie wykluczył.

W ostatnich dniach pojawiły się głosy, że GPW odreagowuje wcześniejszą przecenę, ponieważ plan wicepremiera i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego nie przewiduje celowania w aktywa Otwartych Funduszy Emerytalnych. Tłumaczenie ekspertów było proste… skoro ma nie być „skoku na kasę” zgromadzoną w OFE, a w zasadzie to głównie na zgromadzone w ich portfelach akcje, to inwestorzy odetchnęli z ulgą.

Tylko czy kolejnego rozbioru OFE na pewno nie będzie? Nie byłbym tego już taki pewien. Działania PiS, raczej wcześniej niż później, uderzą w finanse Polski. Dać jest bowiem bardzo łatwo, zabrać już zdecydowanie trudniej. Tę zależność widać doskonale, kiedy zestawimy ze sobą program 500+ (opcja „dać”) oraz na przykład podatek od sieci handlowych (opcja „zabrać”).

Inna sprawa, czy pisane na szybko (żeby nie powiedzieć „na gwałt”) ustawy nie będą dziurawe jak ser szwajcarski. Skoro podatek będzie można zaskarżyć/zmniejszyć/obejść (niepotrzebne skreślić), to czy wszyscy „zainteresowani” go zapłacą? Nie sądzę. Mniejsze od planowanych wpływy podatkowe to natomiast kolejny kłopot ze spięciem budżetu. Dlatego właśnie uważam, że temat likwidacji OFE jeszcze na rynki powróci.

OFE bez GPW? Nie ma większego problemu

Wracając do tytułu tego artykułu, zacznę od zdecydowanie prostszego moim zdaniem pytania – czy Otwarte Fundusze Emerytalne poradziłyby sobie bez GPW? Aby na nie odpowiedzieć, posłużę się niedawną depeszą PAP. Według szacunków Trigona, OFE w styczniu kupiły łącznie akcje za 472 miliony złotych, ale na GPW wydały… zaledwie 11 milionów złotych. 461 milionów poszło na zakupy akcji za granicą. Saldo zakupów na polskiej giełdzie w stosunku do „całej zakupowej puli” to nieco ponad 2 procent.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to tylko szacunki, że słaby miesiąc, że zdarzały się zdecydowanie lepsze. Owszem, ale nie zmienia to faktu, że ta część kasy przeznaczonej na nasze emerytury równie dobrze mogłaby w całości popłynąć na rynki zagraniczne i nikt specjalnie by nie płakał. No może poza Skarbem Państwa, bo co byłoby z prywatyzacjami przez giełdę, w których tak chętnie udział brały wcześniej OFE? Mało tego, zapewne pieniądze na nasze emerytury byłyby inwestowane w znacznie stabilniejszych politycznie „lokalizacjach” 🙂

GPW bez OFE? To możliwe, ale…

A czy warszawska Giełda Papierów Wartościowych mogłaby „normalnie” funkcjonować, gdyby nie było Otwartych Funduszy Emerytalnych. Na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć niestety się nie uda. Z pewnością sytuacja GPW bez OFE byłaby zupełnie inna niż obecnie, ale czy gorsza? Niekoniecznie. Nie od dzisiaj wiadomo, że podobnie jak natura, tak również rynek nie znosi próżni.

Być może miejsce OFE zajęliby zagraniczni gracze, których do inwestycji przekonałoby niedoszacowanie polskich aktywów. Być może krajowe fundusze inwestycyjne przyciągnęłyby większy kapitał Polaków, a być może sami Polacy chętniej inwestowaliby na giełdzie. To oczywiście tylko gdybanie. Nie ma jednak sposobu, by sprawdzić, czy GPW bez OFE byłaby tu, gdzie znajduje się obecnie, czy może w zupełnie innym miejscu.

Aby lepiej zobrazować wpływ OFE na GPW posłużę się pewnym porównaniem. Żeby stołek mógł spełniać swoją funkcję wystarczą mu zaledwie trzy nogi. Ważne jest jednak, aby ciężar był w miarę równomiernie rozłożony. Trzy nogi, stołek stoi, można usiąść, więc wszystko gra. Załóżmy jednak, że mimo wszystko ktoś postanowił dołożyć jedną nogę. Stołek faktycznie stoi stabilniej, a siedzący nie ma stresu, że za chwilę się przewróci, a on sam wyląduje na podłodze.

Warto jednak zauważyć, że z powodu dołożenia tej wspomnianej nogi, ciężar rozkłada się już zupełnie inaczej. Rozkłada się on w taki sposób, że gwałtowne zabranie tego dodatkowego wsparcia najpewniej poskutkuje upadkiem stołka. Ta „dodatkowa noga” to właśnie OFE. Aktualnie siadanie na stołku jest dość ryzykowne, bo czwartą nogę – „przenosząc do ZUS” część obligacyjną aktywów OFE – konkretnie podpiłowała już Platforma Obywatelska.

Stołek niestety mocno się chwieje, ale jeśli z czasem uda się „dopasować” pozostałe nogi, ma jeszcze szanse ustać, a nawet utrzymać siedzącego. Czy plany wicepremiera można interpretować tak, że dalszego „piłowania”, a tym bardziej „rąbania” tej dodatkowej nogi już nie będzie? Oby tak było. Na tym wspomnianym stołku siedzą bowiem nie tylko inwestorzy giełdowi oraz większość Polaków, ale także i rządzący obecnie politycy.

Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych. Wszelkiego rodzaju szacunki bazują na ogólnodostępnych informacjach i powinny być traktowane wyłącznie poglądowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge