Debiuty na GPW, czyli co z tymi spółkami?

Debiuty na GPW w drugim kwartale tego roku można policzyć na palcach dwóch rąk. Jak podaje PwC, w okresie kwiecień-czerwiec na warszawskiej giełdzie mieliśmy zaledwie 8 pierwotnych ofert publicznych. W pierwszym kwartale wystarczyła jedna ręka (5 IPO).

W całym pierwszym półroczu 2016 roku liczba debiutów na GPW sięgnęła 13. Warto tu jednak wspomnieć, że na rynku głównym warszawskiej giełdy liczba pierwotnych ofert publicznych wyniosła 6. Kolejne 7 „dorzucił” natomiast NewConnect.

Rewelacji nie ma także na innych parkietach. Jak prognozuje PwC w raporcie „IPO Watch Europe Q2 2016”, łączna wartość pierwotnych ofert publicznych w Europie w 2016 roku nie przekroczy 25 mld euro i będzie niemal o połowę niższa niż w 2015 roku.

Wróćmy jednak do polskiego rynku i zastanówmy się, dlaczego polskie firmy niespecjalnie spieszą się z debiutami na warszawskiej giełdzie.

Debiuty na GPW. Dlaczego firmom nie śpieszno na giełdę?

(1) Niskie ceny akcji sprawiają, że uzyskanie atrakcyjnej wyceny spółki podczas debiutu na GPW może być znacznie trudniejsze niż jeszcze przed kilkoma laty. Wyjątkami mogą być tu spółki z globalnym produktem, liderzy swoich nisz, czy firmy działające w perspektywicznych branżach. Wszystko to jednak wyłącznie potwierdza regułę.

(2) Perspektywy gospodarcze Polski z jednej strony wyglądają całkiem przyzwoicie. Z drugiej jednak aż razi w oczy zaangażowanie polityków w pomoc wolnemu rynkowi, które w dłuższym horyzoncie może odbić się czkawką gospodarce. Działania typu „rozliczmy banki ze wszystkich grzechów”, „opodatkujmy dodatkowo sprzedawców”, czy „niech energetyka ratuje polski węgiel” to tylko najbardziej klarowne przykłady.

(3) Zmiany w OFE, a konkretniej likwidacja OFE to kolejny czynnik ryzyka. Pomysły rządzących sugerują, że demontaż obecnego systemu emerytalnego odbędzie się w taki sposób, który nie uderzy znacząco w notowania na krajowej giełdzie. Czy ktokolwiek może powiedzieć, jaki będzie ich ostateczny kształt? Ja zdecydowanie nie. Za przykład niech tu posłuży obietnica likwidacji podatku od KGHM.

(4) Sytuacja gospodarcza w Europie. Tutaj potencjalnych czynników ryzyka jest wiele. Problemy największych europejskich banków, czy konsekwencje Brexitu to tylko dwa spośród tych najważniejszych. Raz jest o nich ciszej, raz głośniej. Tematy te z pewnością nie raz jeszcze potrząsną notowaniami. Inna sprawa, że nie pamiętam sytuacji, kiedy można było powiedzieć, że potencjalnych niebezpieczeństw nie ma wcale. Po prostu inwestorzy różnie je postrzegają 🙂

Czynników ryzyka, zagrożeń, czy pytań bez odpowiedzi jest obecnie bardzo wiele. Wszystkie razem powodują wśród sporej części inwestorów niechęć do akcji. Duża ogólna awersja do ryzyka to zazwyczaj jednak także niezły moment, żeby zarobić na giełdzie. Kto może zyskać? Najpewniej ci, którzy podejmą skalkulowane ryzyko i wybiorą odpowiednie spółki 🙂 Kluczowe jest jednak również ustalenie planu wyjścia, na wypadek realizacji negatywnego scenariusza.

Wracając do głównego tematu, dodam tylko, że liczba i wartość jeśli chodzi o debiuty na GPW, czy w Europie jest najwyższa, kiedy na rynku panuje ostatnia faza hossy. Wystarczy zerknąć na dwa poniższe wykresy. Warto wspomnieć, że liczba debiutów na GPW (pierwszy wykres) od 2009 roku uwzględnia również „transfery” z NewConnect. Bez nich wyniki w ostatnich latach są wyraźnie niższe niż w okresie 2004-2006.

debiuty na GPW od 2000 do 2015 rokuAby powiększyć wykres, wystarczy w niego kliknąć 🙂

liczba IPO w Europie od 2005 do 2015 rokuWszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych. Wszelkiego rodzaju szacunki bazują na ogólnodostępnych informacjach i powinny być traktowane wyłącznie poglądowo.

2 myśli nt. „Debiuty na GPW, czyli co z tymi spółkami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge