Debiut InPost na GPW. Kilka spraw, na które warto uważać

Notowany na GPW Integer.pl chce sprzedać nawet połowę akcji InPost, czyli największej prywatnej poczty w Polsce. Debiut InPost na GPW zaplanowano na październik. Czy warto zapisać się na akcje spółki, która będzie przecierać szlaki – planującej debiut na GPW w przyszłym roku – Poczcie Polskiej?

Rywalizacja spółki Integer.pl, czyli właściciela InPostu oraz popularnych paczkomatów i Poczty Polskiej trwa w najlepsze. Państwowy gigant na GPW ma pojawić się w 2016 roku. Tymczasem w tym tygodniu pojawiły się konkrety (łącznie z przewidywaną datą debiutu) dotyczące InPostu, czyli największego niezależnego operatora pocztowego w Polsce.

Debiut InPost na GPW. Najważniejsze informacje

Jako, że informacji dotyczących samej oferty w sieci nie brakuje, postaram się odpowiedzieć jedynie na kilka najważniejszych „pytań technicznych”. Mam nadzieję, że przyjęta przeze mnie forma jest przystępna i odpowiada na najważniejsze pytania związane z debiutem InPost na giełdzie.

  • Kiedy debiut InPost na GPW? Przewidywany termin debiutanckiej sesji to 9 października.
  • Kiedy można zapisać się na akcje InPost? Zapisy dla inwestorów indywidualnych potrwają od 16 do 23 września.
  • Jaka będzie maksymalna cena za akcję InPost? 33 złote. Ostateczna cena może być jednak niższa, bo zależeć będzie od negocjacji z inwestorami instytucjonalnymi (między innymi TFI, czy OFE).
  • Kiedy poznam ostateczną cenę za akcję InPost? Z informacji podawanych przez spółkę wynika, że nastąpi to dzień po zamknięciu zapisów dla drobnych graczy, czyli 24 września.
  • Ile akcji InPost trafi do inwestorów indywidualnych? Maksymalnie 15 procent całej puli sprzedawanych akcji.
  • Czy ofercie publicznej InPost towarzyszy emisja akcji? Nie, emisji nowych akcji nie będzie. W grę wchodzi jedynie sprzedaż akcji będących w posiadaniu Integera (a konkretniej jego spółki zależnej Integer.pl Inwestycje). Oferta podstawowa obejmuje 40 procent kapitału (4 623 200 akcji, maksymalna wartość sprzedaży to 152,57 miliona złotych). Może ona zostać zwiększona do 50 procent kapitału minus jedna akcja (5 778 999 akcji, maksymalna wartość to 190,71 miliona złotych).
  • Jaka będzie wartość spółki InPost? Uwzględniając cenę maksymalną (33 złote za akcję) wycena całej spółki sięga około 381,4 miliona złotych.

Czy warto kupić akcje InPost? Sprawdź, na co uważać

Już na starcie zaznaczam, że nie zamierzałem robić szczegółowej analizy spółki. Zdecydowanie daleko mi do bycia ekspertem w temacie rynku pocztowego, czy kurierskiego (w tych właśnie branżach działa InPost). No może poza narzekaniem na olbrzymie kolejki na poczcie, czy na kurierów, którzy przyjeżdżają zazwyczaj między 12 a 15, kiedy większość ludzi jest w pracy. Cóż, w tym temacie chyba wszyscy jesteśmy ekspertami 🙂 Mimo wszystko zebrałem poniżej kilka spostrzeżeń, które być może pomogą Wam w podjęciu decyzji, czy wziąć udział w tym IPO i zapisać się na akcje InPostu.

  • Zyski bez rewelacji. 18,31 miliona złotych zysku netto, przy przychodach ze sprzedaży rzędu 443,38 miliona złotych w 2014 roku specjalnie nie zachwyca (rentowność sprzedaży to nieco ponad 4,1 procent). Pierwsze półrocze 2015 roku pod tym względem wygląda jeszcze słabiej. 9,54 mln złotych zysku netto przy przychodach na poziomie 269,81 miliona złotych oznacza rentowność (ROS, rentowność sprzedaży) na poziomie ledwie przekraczającym 3,5 procent. Mówiąc krótko, szału nie ma.
  • Bez rewelacji także C/Z. Licząc po maksymalnej cenie za akcję, wynoszącej 33 złote, cała spółka jest warta 381,4 miliona złotych. 18,31 miliona złotych zysku netto w 2014 roku oznacza, że wskaźnik C/Z (cena do zysku netto), wynosi 20,8. No cóż, tutaj również rewelacji nie ma. Na giełdzie nie ma też podobnej firmy (to akurat plus), więc trudno o analizę porównawczą. Spokojnie można jednak znaleźć ciekawe spółki z niższą wartością tego wskaźnika.
  • Stopniowo uwalniany rynek pocztowy w Polsce. Ok, może tempo zmian nie jest takie jak pierwotnie przewidywano, aczkolwiek kierunek jest zdecydowanie właściwy. Możliwość uczestnictwa prywatnych podmiotów w przetargach publicznych, czego skutkiem jest zdobycie potężnego kontraktu na obsługę sądów i prokuratur (42 procent przychodów spółki w 2014 roku), daje nadzieję na solidny – a niewykluczone, że i ponadprzeciętny – wzrost przychodów InPostu w przyszłości, ale…
  • Trudny rynek „dzielony” z państwowym monopolistą.  …jak zawsze, medal ma dwie strony. Według danych UKE, Poczta Polska w 2014 roku zrealizowała 1,3 mld (1,4 mld w 2013) podstawowych usług pocztowych o wartości 3,8 mld złotych (4,3 mld w 2013). To wciąż ponad 90-procentowy udział w rynku. Walka z takim graczem to trochę, jak zmagania Dawida z Goliatem. Finał tamtejszej „potyczki” wszyscy znają. Nie ma jednak pewności, że w przypadku InPostu i Poczty Polskiej będzie podobnie. Państwowy gigant i państwowe kontrakty pasują przecież do siebie idealnie.
  • Kontrakt na obsługę pocztową sądów i prokuratur. Ten temat poruszyłem już dwa punkty wyżej. Warto jednak go rozwinąć. Około 40-procentowy udział jednego źródła w przychodach to nie najlepsza sytuacja. Robi się jeszcze trudniejsza, jeśli dodamy, że kontrakt został zawarty w 2013 roku na 2 lata. 28 września (czyli kilka dni po zamknięciu zapisów dla drobnych graczy), albo trochę później (termin był już kilka razy przesuwany) okaże się, czy InPost dalej (przez kolejne trzy lata) będzie dostarczał przesyłki dla sądów. Przegrana w tym przetargu, a tego scenariusza w prospekcie nie wyklucza sam InPost, oznaczałaby mocny zjazd przychodów. Jego rozstrzygnięcie to zapewne największy czynnik ryzyka przed potencjalnym debiutem spółki na GPW (potencjalnym, bo odwoływanie debiutów jest ostatnio w modzie).
  • Polityka dywidendowa. Przynajmniej połowa zysków na dywidendę brzmi całkiem obiecująco. Coś mnie tu jednak trochę niepokoi. Zarząd ocenia, że po zaspokojeniu potrzeb finansowych spółki, co najmniej 50 procent wypracowywanego przez spółkę rocznego zysku netto będzie mogło być przeznaczane na wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy – napisano w prospekcie. Inwestycje, czy potencjalne akwizycje oznaczają natomiast spore potrzeby finansowe. Obiecywanie takiej dywidendy w przypadku spółki, która – moim zdaniem – powinna jeszcze postawić na rozwój i przede wszystkim lepszą dywersyfikację źródeł przychodów, niekoniecznie jest najlepszym pomysłem. No chyba, że głównym celem istnienia InPostu miałoby być przede wszystkim ciągłe finansowanie globalnej ekspansji paczkomatów. Na ten cel mają zostać przeznaczone pieniądze ze sprzedaży (od 40 do niemal 50 procent) akcji InPostu przez grupę kapitałową Integer.pl, co ma przynieść maksymalnie 190,71 mln złotych. Integer wciąż będzie jednak kontrolował InPost (minimalnie 50% + 1 akcja), a zatem dywidendy również mogą służyć temu celowi.

Tym samym dochodzimy do bardzo istotnej kwestii. Duża część informacji prasowych (zdarzały się też takie analizy) na temat debiutu InPostu mocno upraszcza całą sytuację. Można z nich wnioskować tak… „jest oferta publiczna, jest zapowiedź debiutu, jest informacja, że pozyskana kasa zostanie wykorzystana przez spółkę na rozwój paczkomatów”. Tak, ale przez spółkę Integer.pl, właściciela InPostu. Nie twierdzę, że nie skorzysta na tym InPost, bo skorzysta pewnie na większej sieci urządzeń.

Warto jednak podkreślić, że „projekt paczkomaty” nie podlega pod InPost, a pod Integera (zdaje się, że poprzez InPost Paczkomaty w Polsce oraz easyPack za granicą). Inwestorzy zapisując się na akcje InPostu kupują udziały w rentownej spółce pocztowej będącej częścią grupy Integer.pl. Jeśli natomiast chcą partycypować w potencjalnych zyskach z globalnej ekspansji paczkomatów – która ma zostać dofinansowana właśnie ze sprzedaży akcji InPostu – powinni zerknąć na akcje spółki Integer.pl. Warto dodać, że w tym tygodniu zostały one przecenione o niemal 10 procent.

Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych. Wszelkiego rodzaju szacunki bazują na ogólnodostępnych informacjach i powinny być traktowane wyłącznie poglądowo.

3 myśli nt. „Debiut InPost na GPW. Kilka spraw, na które warto uważać

  1. Wygląda na to, że zbieżność dat nie jest przypadkowa. Decyzja 28.09 jest kluczowa i dlatego w obawie przed jej negatywnym skutkiem zapisy zamykane są wcześniej. Poczta Polska dała się zaskoczyć i przegrała przetarg w 2013. Teraz sytuacja jest inna i wątpię, biorąc pod uwagę realia polskiej polityki, że Integer.pl wygra to ponownie. Jak spadnie im kontrakt generujący 40%, to żadnym e-commerce’m tego nie załatają.
    Szkoda, powinni byli zagrać w otwarte karty i przełożyć zapisy na październik.

  2. Warto tez zwrocic uwage na rozwijanie przez inPost wspolnych projektow z najwieksza platforma e-commerce w kraju czyli Allegro. Tego zabrakło mi w podsumowaniu do IPO inPostu.

    • Ten wpis zdecydowanie nie jest podsumowaniem IPO InPostu, a raczej kilkoma „luźnymi” spostrzeżeniami, które według mnie były istotne. Oczywiście, że warto zwrócić uwagę na wspólne projekty z Allegro, ale tym chwali się sam InPost. Ja skupiłem się przede wszystkim na tematach, którymi się nie chwali. Dzięki wielkie za komentarz.

Odpowiedz na „kubaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge