Debiut Dino na GPW. Czy warto kupić akcje?

Debiut Dino na GPW wstępnie zaplanowano na kilka dni po świętach Wielkanocy. Osobiście nie zamierzam zapisywać się na akcje tej sieci supermarketów. Dokładnie z pięciu powodów.

Chciałbym też wyraźnie zaznaczyć – to nie jest rekomendacja, a jedynie moja prywatna opinia. Nie uważam, że na spółce nie będzie można zarobić pieniędzy. Po prostu nie odpowiada mi ta oferta, więc postanowiłem odpuścić temat.

Zanim jednak dojdę do sedna, przedstawiam odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące samej oferty publicznej Dino. Jeśli jesteś z nią zaznajomiony lub zaznajomiona, a chcesz wiedzieć jedynie, dlaczego nie będę z wypiekami na twarzy czekał na debiut Dino na GPW, przewiń ten fragment tekstu.

Debiut Dino na GPW. Najważniejsze informacje

  • Kiedy debiut Dino na GPW? Przewidywany termin debiutanckiej sesji to okolice 21 kwietnia.
  • Kiedy można zapisać się na akcje Dino? Zapisy dla inwestorów indywidualnych ruszyły w środę (dzisiaj) 22 marca. Potrwają natomiast do poniedziałku 3 kwietnia.
  • Jaka będzie maksymalna cena za akcję Dino? 33,50 złotego. Ostateczna cena może być oczywiście niższa. To akurat będzie zależało od negocjacji z inwestorami instytucjonalnymi. Drobni gracze nie mają na to wpływu.
  • Jaka będzie ostateczna cena akcji Dino? Kiedy ją poznamy? Zgodnie z harmonogramem nastąpi to dzień po zamknięciu zapisów dla inwestorów indywidualnych, czyli 4 kwietnia.
  • Ile akcji trafi do inwestorów indywidualnych? Z prospektu wynika, że będzie to pula stanowiąca około 5 procent łącznej liczby akcji sprzedanych w ofercie publicznej.
  • Czy ofercie publicznej Dino towarzyszy emisja akcji? Nie. 49 procent akcji (około 48 milionów akcji, licząc po cenie 33,5 złotego za sztukę, o wartości ponad 1,6 miliarda złotych) zamierza sprzedać podmiot kontrolowany przez fundusz Polish Enterprise Fund VI L.P (Enterprise Investors).
  • Ile wyniesie wartość Dino? Licząc w analogiczny sposób, jak w poprzednim pytaniu – wycena całej sieci supermarketów sięgnie niespełna 3,3 miliarda złotych.

Debiut Dino na GPW. Czy warto kupić akcje?

Wracając do tematu, dlaczego nie zamierzam kupić akcji Dino w trakcie oferty publicznej – poniżej wyjaśniam powody…

Nie widzę unikatowości… Spółka w swojej komunikacji podkreśla, jak dobre perspektywy stoją przed branżą w najbliższych latach. Wzrost gospodarczy, wzrost konsumpcji wśród Polaków, czy rosnące ceny powinny sprzyjać tego typu biznesom. To bardzo dobra informacja, ale pozostaje pytanie, czy atrakcyjna jest także sama spółka?

W Dino zakupy robiłem w życiu w sumie chyba z trzy razy. Wiedząc, że będę szykował tekst postanowiłem wybrać się raz jeszcze. Jeśli jest możliwe sprawdzenie, jak działa dany biznes, to warto to zrobić. Ceny, wybór, czy jakość produktów oceniłbym na trzy z plusem/cztery z minusem 🙂 Skuszą Polaków do robienia „standardowych zakupów” ale raczej nie zachęcą nikogo, żeby „zerkał, czy czasem nie ma tam czegoś ciekawego”.

Mogłyby na przykład zadbać o to stoiska „mięso i wędliny”, bo mam wrażenie, że choć pokrojone i zafoliowane są praktyczniejsze, to wiele osób wciąż, raz na pewien czas, zagląda do ulubionego mięsnego po świeże produkty. Napisałem mogłyby, bo asortyment był dość przeciętny. Spółka w prospekcie pisze, że jest on dostarczany do sklepów każdego dnia tygodnia oprócz niedziel. Najwyraźniej jednak rotacja produktów jest zbyt mała, bo te, które widziałem raczej nie wyglądały, jakby przyjechały tego samego dnia.

Perspektywa rosnącej presji płacowej… Kiedy idziesz ulicą, przy której praktycznie na każdych sklepowych drzwiach widnieje informacja „poszukujemy pracownika”, uświadamiasz sobie, jak mocno problem ten doświadcza firmy z branży handlowej. Oczywiście jego skala zależy od miejsca, ale zjawisko to jest ogólnokrajowe i z całą pewnością będzie wpływało na wyniki spółki w przyszłości. Szczególnie takiej, która zatrudnia ponad 10 tysięcy pracowników.

Jak podaje Dino w prospekcie, koszty świadczeń pracowniczych wzrosły z 255,1 mln złotych w 2015 roku do 341,8 mln złotych (+34 procent). W tym czasie liczba pracowników zwiększyła się z 8 770 do 10 640  (+21 procent). To główny powód, ale spółka przyznaje też, że w mniejszym stopniu wpłynął na to wzrost średniego wynagrodzenia w firmie oraz wzrost ustawowej płacy minimalnej. W tym roku koszty pracownicze dalej będą rosły, bo płaca minimalna wzrosła do 2 tysięcy złotych brutto. Na tym z pewnością się jednak nie skończy.

Bardzo duża konkurencja„Rynek, na którym Grupa Dino prowadzi działalność, charakteryzuje się wysoką konkurencją ze względu na obecność i ciągły rozwój dużych, zorganizowanych sieci detalicznych” oraz „Zmieniające się preferencje konsumentów w kierunku skłonności do zakupów w sklepach położonych blisko miejsca zamieszkania oraz rosnący popyt konsumencki skłaniają wiele podmiotów do rozwijania sieci mniejszych sklepów spożywczych położonych niedaleko miejsc zamieszkania konsumentów, co powoduje wzrost konkurencji w segmencie rynku, w którym działa Grupa Dino” – to fragmenty prospektu emisyjnego spółki.

W tym temacie widzę trzy zagrożenia. Pierwsze jest związane z realizacją planów ekspansji Dino. Kiedy spora część sieci detalicznych zaczyna dochodzić do ściany i dynamika otwierania nowych punktów sprzedaży zwalnia, Dino planuje przyspieszenie nowych otwarć. W ostatnich trzech latach sieć otwierała średnio 100 sklepów rocznie. Na koniec grudnia 2016 miała ich 628. Cel na koniec 2020 roku to 1200 sklepów. Jakby nie liczyć, wychodzi ponad 140 sklepów rocznie.

Drugie zagrożenie to wzrost znaczenia sklepów znajdujących się najbliżej miejsca zamieszkania lub miejsca pracy, co – jak zauważyła sama spółka w raporcie – może zachęcić wiele podmiotów do rozwijania takich właśnie punktów sprzedaży. Otwierane hurtowo nowe formaty Biedronek czy Lidli? Jakoś specjalnie nie zdziwiłaby mnie taka sytuacja. Nie można również zapominać o potencjale internetu, którego znaczenie w handlu żywnością będzie rosło.

Brak emisji akcji… Aktualna oferta publiczna i debiut Dino na GPW to w dużym skrócie próba wyjścia z inwestycji w spółkę przez fundusz po jak najkorzystniejszej cenie. Nadszedł czas spieniężyć udziały i solidnie na tym zarobić. Piszę solidnie, ale jest znacznie lepiej. Gdyby Enterprise Investors udało się sprzedać akcje Dino po cenie maksymalnej (33,50 za sztukę) to oznaczałoby ponad 700-procentowy wzrost wyceny posiadanego pakietu. W 2010 roku za 49 proc. udziałów w Dino fundusz zapłacił bowiem 200 milionów złotych. Wielki szacunek 🙂

W opuszczaniu spółki przez fundusz nie upatruje niczego negatywnego. Jego główny cel to zarabiać pieniądze. Ponadto, już w 2010 roku Enterprise Investors deklarował horyzont inwestycyjny w okolicach 5 lat. Okres minął, fundusz opuszcza akcjonariat i nie ma w tym nic dziwnego. Trochę dziwi mnie natomiast, że ofercie publicznej Dino nie towarzyszy emisja akcji na szybszą ekspansję. Plany są ambitne, pieniądze by się przydały. Wygląda jednak na to, że główny akcjonariusz bardzo mocno chce zachować pakiet gwarantujący mu kontrolę nad spółką.

Wysoka wycena… 151 milionów złotych zysku netto w 2016 roku i wycena całej spółki sięgająca niemal 3,3 miliarda złotych oznacza, że popularny wskaźnik C/Z (ceny do zysku netto) przyjmuje wartość 22. To moim zdaniem dość wysoko. Do wyliczania wskaźnika, jak sugeruje część ekspertów, można wykorzystywać prognozowane zyski, ale w moim odczuciu – nawet uwzględniając bardzo dobre perspektywy rynku – wycena jest dość wyśrubowana. Nie napiszę, że nierealna, bo tak nie uważam, ale zbyt wysoka, żeby do zakupu akcji Dino przekonała mnie ich cena.

Debiut Dino na GPW. Podsumowując…

Tak, jak napisałem wcześniej, nie zamierzam zapisywać się na akcje Dino. Uważam jednak, że oferta powinna przykuć uwagę inwestorów instytucjonalnych poszukujących spółek z dużą ekspozycją na dalszy wzrost siły nabywczej Polaków, konsumpcji i szybszy rozwój polskiej gospodarki. Czy zaakceptują oni cenę maksymalną? Zobaczymy na początku kwietnia 🙂


Jeśli spodobał Ci się artykuł, wpadaj częściej na bloga Analityk gra na giełdzie. Jeśli chcesz jeszcze poczytać, poniżej podrzucam kilka ciekawych materiałów 🙂

Jeśli natomiast nie chcesz przegapić kolejnego wpisu, zerkaj na mojego Facebooka lub Twittera. Serdecznie zapraszam 🙂


Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych. Wszelkiego rodzaju szacunki bazują na ogólnodostępnych informacjach i powinny być traktowane wyłącznie poglądowo.

8 myśli nt. „Debiut Dino na GPW. Czy warto kupić akcje?

  1. No i właściwie jest to oferta skierowana do inwestorów instytucjonalnych bo detal dostanie tylko ok 5%. Mimo wspomnianych wątpliwości, które również podzielam chyba jednak warto zaryzykować. Przewiduję nawet sporą redukcje wsród instytucji.

  2. IMO drogo, lepszym IPO był Griffin. Poza tym słyszałem „ciekawe plotki” na temat właściciela Tomasza Biernackiego. Trochę mi to się skojarzyło z Almą i Mazgajem 😉

    • Ciężko odnosić mi się do osoby właściciela, bo po prostu go nie znam. Doceniam natomiast tempo, w jakim w ostatnich latach rozwijał swoją działalność. Z moich – zupełnie niezwiązanych z Dino – obserwacji wynika jednak, że im mniej chętnie właściciel „dzieli się biznesem”, tym większe ryzyko dla drobnych graczy.

  3. Ostrzegam wszystkich przed kupnem tego badziewia, całkowicie podobnego do Eurocasha,Dino w stosunku do Eurokashu jest prawie zerem. Zobaczcie kurs Eurokaschu to zobaczycie,że wartość akcji Dino powinna być przynajmniej o połowę niższa. [USUNIĘTY FRAGMENT]

    • Dzień dobry. Usunąłem fragment Pana wpisu, ponieważ zawierał on sformułowania obraźliwe wobec innych. Każdy ma prawo do własnej opinii i nie zamierzam go ograniczać. Proszę jednak unikać sformułowań, które mogą naruszać dobra osobiste innych. Pozdrawiam.

  4. Moment IPO w stosunku do apetytu inwestorów wybrany megadobrze. Fundusze nakręcone, ekspozycja general macro, pełna hossa.
    No i warto podkreślić, że finalnie instytucje wchodziły po 34,5 czyli więcej niż indywidualni. Fajnie, bo zazwyczaj jest odwrotnie.

    • Fakt – to dobra wiadomość 🙂 Nie przesadzałbym jednak z tym, że zazwyczaj jest odwrotnie. Zazwyczaj to zarówno instytucjonalni, jak i indywidualni płacą taką samą cenę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge