Akcje banków na GPW – warto, czy nie warto?

Akcje banków od początku wakacji odreagowują wcześniejsze spadki. Osobiście w dalszym ciągu jestem jednak bardzo ostrożny w stosunku do tego sektora.

Bezpieczne, stabilne kapitałowo, z w miarę przewidywalnymi wynikami i niezłymi perspektywami, regularnie dzielące się zyskiem w postaci dywidendy z akcjonariuszami – taki obraz rysował się w w głowach wielu inwestorów jeszcze przed kilkoma laty.

Obecnie akcje banków na GPW zdecydowanie nie kojarzą się z bezpieczną przystanią. Kursy hulają raz w górę, raz w dół, a i regularnie wypłacanych solidnych dywidend też specjalnie pewnym być nie można.

Mimo wszystko, wakacje w ich wykonaniu wyglądają bardzo dobrze. Grupujący akcje banków indeks WIG-Banki od początku lipca umocnił się o ponad 10 procent i już pojawiły się głosy, że to początek zdecydowanie trwalszego ruchu w górę.

Akcje banków – warto, czy nie warto?

Osobiście postanowiłem trzymać się z daleka od akcji spółek z tego sektora gospodarki. Nie dlatego, że uważam, iż na akcjach banków nie uda się zarobić, ale dlatego, że nie podoba mi się kilka tematów. Zarówno w krótko-, jak i długoterminowej perspektywie.

Kredyty frankowe. Zwrot części spreadów zamiast przymusowego przewalutowania to dobra wiadomość dla akcji banków, które chętnie udzielały takich kredytów. Potencjalne koszty – niezależnie od tego, kto je liczy – są bez porównania mniejsze, ale kto zagwarantuje, że to koniec pomysłów pomocy dla frankowiczów?

Poza tym, temat kredytów frankowych w bilansach banków kiedyś trzeba będzie rozwiązać. Na liczenie, że banki doczekają się mocnego spadku kursu szwajcarskiej waluty i wówczas same zaproponują klientom korzystne dla nich rozwiązania raczej pozwolić sobie mogą tylko najwięksi optymiści.

Inne pomysły polityków. Nie mamy też pewności, że politycy nie wymyślą innych rozwiązań na wzór podatku bankowego lub go nie zmodyfikują, żeby do państwowej kasy trafiało więcej pieniędzy. Banki są dla polityków dobrym chłopcem do bicia. Mają pieniądze i nie są specjalnie lubiane przez większość wyborców, więc obciążanie ich nowymi daninami nie budzi wielkich protestów. Jeśli pojawi się problem nadmiernego deficytu, może pojawić się też „okazja” do rewizji podatku bankowego. Tym bardziej, że – jak wskazują najnowsze dane – raczej nie przyniesie on budżetowi tyle, ile pierwotnie szacowano.

Repolonizacja banków w Polsce, a w zasadzie nacjonalizacja banków. To kolejny bardzo ciekawy temat. Niewykluczone, że w najbliższych miesiącach, czy latach zobaczymy jej kolejne etapy. Korzyścią ma być uniezależnienie polskiego sektora bankowego od zagranicznych gigantów. Nie jestem jednak pewien, czy banki kontrolowane przez Państwo będą lepszą okazją inwestycyjną niż te „kierowane przez zagranicę”.

Kupując akcje jakichkolwiek spółek, najczęściej szukam takich, które są kompetentnie zarządzane, a działania zarządów są ukierunkowane na ich rozwój, w tym wzrost przychodów i zysku. Kiedy natomiast słyszę, że banki z polskim kapitałem będą wspierać polską gospodarkę zastanawiam się, co to właściwie oznacza. Zaangażowanie finansowe w projekty, których prywatny, czy zagraniczny kapitał wesprzeć nie chce, to najczęściej nie jest dobry kierunek.

Otoczenie zewnętrzne. Problemy największych banków w Europie też nie są najlepszą wiadomością dla akcji banków działających w Polsce. Brexit, miliardy niespłacanych kredytów (m.in. we Włoszech), brak kapitału i konieczne dokapitalizowanie wielu europejskich banków to problemy, na które polski sektor był dotychczas dość odporny. Niestety, gospodarki, banki i giełdy to system naczyń połączonych i jeśli coś się wywróci za granicą, nie pozostanie to bez wpływu na notowania akcji banków na GPW. Zresztą, nie tylko banków.

Dynamiczne zmiany, którym będzie musiała sprostać bankowość. Zwolnienia pracowników, czy zamykanie oddziałów to zjawiska, które obserwujemy zarówno za granicą kraju, jak i w Polsce. Wzrost popularności bankowości mobilnej, łatwiejsze porównywanie produktów, czy mniejsze przywiązanie do konkretnej instytucji sprawia, że marże na tradycyjnych produktach bankowych raczej nie będą dynamicznie rosły.

Do wzrostu zysków bankom nie wystarczy jednak tylko cięcie kosztów. Potrzebne będzie jednoczesne poszukiwanie nowych pomysłów i koncepcji. Tu z kolei mogą natrafić na konkurencję firm z tak zwanego fintechu. Innowacyjność, dynamika działania, czy możliwość szybszego reagowania na zmiany zachodzące w otoczeniu to atrybuty, których większość skostniałych banków nie posiada.

Nie upatruje w tym temacie czarnych wizji dla banków ogółem. Piszę jedynie, że konkurencją banków w najbliższych latach będą nie tylko inne banki, a uwzględniając sporo wymogów, rekomendacji, czy obciążeń, które muszą spełniać/ponosić banki, wiele z nich będzie zmuszonych przeorganizować swoją działalność.

Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty stanowią wyraz moich osobistych opinii oraz poglądów i nie powinny być traktowane jako rekomendacje kupna lub sprzedaży papierów wartościowych. Wszelkiego rodzaju szacunki bazują na ogólnodostępnych informacjach i powinny być traktowane wyłącznie poglądowo.

4 myśli nt. „Akcje banków na GPW – warto, czy nie warto?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge